Siedzę nad tym tekstem i czuję, że każde słowo tylko przeszkadza. Żaden opis nie oddaje tego, co naprawdę przygotowałam w tym programie.
To miało być proste spotkanie, a stało się potężnym narzędziem, które powinno być pełnopłatnym warsztatem energetycznym. Nie umiem robić rzeczy na pół gwizdka.
Przejdziemy przez poziomy Hawkinsa, aż każda komórka Twojego ciała zrozumie, czym jest odwaga.
Wykorzystuję numerologię, psychologię i te pytania, które bolą w dobry sposób.
Budzę Moc powstało, dlatego że sama chcę tę moc w sobie odkopać. Nie stoję przed Wami jako ktoś, kto już wszystko wie i tylko rozdaje rady. Chcę iść obok, czuć ten sam opór i tę samą ulgę.
Zaczynamy trzynastego maja i to będzie dziesięć dni wspólnego procesu grupowego online.
Jeśli czujesz, że czas przestać przepraszać za to, że żyjesz, po prostu chodź ze mną.
To jest niesamowite, jak bardzo coś tak prostego, jak przekaz, że nie trzeba walczyć, potrafi wywołać falę złości.
Znam to z autopsji. Mogłabym pokazać ci dziesiątki komentarzy, które wprost wylewają z siebie wściekłość i oburzenie.
Ludzie piszą, że to naiwne, że to uciekanie od problemów, że życie to bitwa i tylko wojownicy wygrywają.
Ale to nie ma nic wspólnego z brakiem siły. To ma związek z jednym, głęboko zakorzenionym przekonaniem.
👉🏻 Głęboko w nas, często na poziomie podświadomym, tkwi przekonanie, że zasługujemy na dobre rzeczy tylko wtedy, gdy na nie ciężko pracujemy, gdy walczymy, gdy cierpimy(!!!)
System edukacji, historie o bohaterach, nawet filmy, które oglądamy, wmawiają nam, że życie jest bitwą...
Dostajesz to, co wywalczysz w pocie czoła. ;)
Jeśli powiesz, że można to osiągnąć łatwiej, bez ciągłej walki, to tak, jakbyś podważał całe ich dotychczasowe życie.
Kwestionujesz ich wysiłek, ich ból, ich drogę, którą włożyli, by być tu, gdzie są.
Dlatego ten sprzeciw jest tak silny i często agresywny.
To jest właśnie ten wewnętrzny opór, o którym pisałam wcześniej, w poprzedniej rolce.
Opór przed przyjęciem, że życie może być prostsze.
Że można osiągnąć spokój wewnętrzny i sukces bez ciągłego wojowania.
Bo jeśli to prawda, to co ze wszystkimi tymi latami, w których walczyli?
Co z tymi, którzy polegli w tej bitwie?
Przyjęcie tej idei wymaga odwagi i zaakceptowania, że pewne cierpienie było niepotrzebne.
Znasz to uczucie, gdy zobowiązania ciążą na barkach?
Kiedy trzymasz się planów tak kurczowo, że aż dłonie ci sztywnieją?
Ten tydzień to moment, żeby sprawdzić, co się dzieje, kiedy odpuszczasz.
Ciało od razu ci powie, czy do zadań podchodzisz z ulgą, czy z niechęcią.
Czasami czujesz ucisk w klatce, innym razem mrowienie w palcach, kiedy pełna decyzja niesie bliskość. To zaangażowanie jest kluczowe.
Popatrz na proste sytuacje. Obiecujesz komuś spotkanie, ale gdzieś w środku wiesz, że to tylko połowiczne "tak". Ręce drżą z niepewności, a wieczór zamiast być wypełniony, jest pusty.
Albo kiedy załatwiasz domowe sprawy, bo musisz, czujesz zmęczenie w ramionach, a rozmowy stają się zdawkowe. Wtedy widzisz, jak ta powaga i niepełne nastawienie zamykają serce, a więzi po prostu sztywnieją.
👉🏻 Jest jednak wyjście. Kiedy zanurkujesz w to całym sobą, z uśmiechem, zaangażowanie budzi radość i przechodzi w pełne oddanie.
Wtedy nawet zwykły uścisk dłoni z przyjacielem staje się błogim doznaniem.
Zobacz, jak pełne "tak" do drobnej sprawy topi ciężar, otwierając na ekstazę w codziennym kontakcie.
Prawdziwy rozwój jest jak roślina, która powoli wznosi się przez glebę. Nie na siłę, ale z czystej, wewnętrznej mocy.
To jakby robić coś bez żadnych ukrytych kalkulacji, po prostu z serca. Wtedy radość sama wchodzi w życie. Ciężar znika. Taka radość w oddaniu jest najgłębsza.
Spróbuj. Wybierz jedno zobowiązanie na ten tydzień. Zrób je z uśmiechem i poczuj, jak ciało staje się lżejsze. Podziel się zadaniem z kimś bliskim, zobacz, jak wspólny krok uwalnia ucisk w plecach.
Jeśli to było pomocne zostaw ślad, zapisz lub udostępnij post i wyślij to komuś kto może tego potrzebować ✨🙌🏻
Jak uwolnić się od starych problemów i wpuścić do życia to, co nowe?
W tym tygodniu możesz czuć się jak w dusznej sali, gdzie brakuje świeżego powietrza.
Chcemy iść do przodu, ale wciąż trzymamy się spraw, które już się skończyły.
Wiele osób będzie przeżywać konflikty.
Np. kłótnia o drobiazg albo ciągłe poczucie, że coś jest nie tak, chociaż na zewnątrz wszystko wygląda dobrze. Takie sytuacje nas męczą i odbierają siły.
Świadomym oddechem i uwagą możemy te walkę zamienić w spokój. Po prostu.
Zamiast szukać winnych, oddychamy i obserwujemy napięcie w ciele, na przykład w zaciśniętej szczęce. Wtedy stopniowo odpuszcza.
Kiedy przestajemy walczyć, pojawia się miejsce na coś nowego.
Ostatecznie kryzys staje się szansą na to, żeby przestać udawać, że wszystko jest w porządku i po prostu przyznać: "Jest mi ciężko, potrzebuję chwili".
Taka szczerość wobec siebie i innych rodzi prawdziwą bliskość.
Bądź cierpliwy, kiedy czujesz, że nadchodzi nowe, bo prawdziwa zmiana przychodzi w ciszy, a nie w pośpiechu.
W starożytnych tekstach jest mowa o tym, że NIE KAŻDA BITWA JEST WARTA STOCZENIA.
Czasami mądrzej jest się wycofać, utrzymać pozycję i poczekać, aż trudny czas minie.
Przypomina to wspinaczkę w ciemności - nie ma sensu iść na oślep. Trzeba czekać, aż pojawi się światło, żeby zobaczyć, gdzie postawić kolejny krok.
Właśnie w ten sposób przeżywajmy teraz ten czas, z cierpliwością i bez niepotrzebnego narażania się.
Co możesz zrobić?
Kiedy poczujesz narastający spór, zamknij oczy na 5 sekund i świadomie rozluźnij szczękę.
Zamiast unikać trudnych rozmów, powiedz: "Czuję napięcie. Porozmawiajmy o tym, kiedy będziemy mieli na to przestrzeń".
Brak pośpiechu daje moc.
Art: Andrea Fossati - The Guiding Light
Jeśli to było pomocne zostaw ślad, zapisz post i udostępnij to komuś, kto tego potrzebuje 💚
Nie chcę wchodzić w politykę ani powtarzać narracji mediów. To, co mnie interesuje, to głębszy wymiar tego, co właśnie w Polsce poruszyło tak wiele osób.
Fala strachu, złości, koszmarów i niepokoju, która się teraz uaktywniła, ma swoje korzenie nie tylko w bieżących wydarzeniach.
To echo dawnych przeżyć, a konkretniej traum rodowych, szczególnie tych wojennych. (Dowody naukowe niżej)
W takich momentach włącza się pamięć, która nie zawsze należy do nas osobiście, lecz do naszych przodków. Na tym opiera się cała idea, którą Mark Wolynn opisał w swojej książce "Nie zaczęło się od ciebie". To, co boli nas dzisiaj, często jest echem bólu, który nasi przodkowie zepchnęli na dno świadomości.
Kiedy coś takiego się dzieje, ten stary, zbiorowy lęk aktywuje się na nowo, bo on nigdy nie został do końca przepracowany.
Ludzie nagle czują w ciele napięcie, którego nie rozumieją. To może być chroniczny ból, który lekarze nie potrafią zdiagnozować, podwyższone tętno, niepokój w żołądku, uczucie bycia nieustannie w gotowości do walki lub ucieczki.
W umyśle pojawiają się myśli, które nie pasują do bieżącej sytuacji, a w psychice rośnie poczucie braku bezpieczeństwa, które nie ma żadnego racjonalnego uzasadnienia.
To jest biologiczny program, który został przekazany nam przez pokolenia żyjące w ciągłym zagrożeniu – najpierw w czasie wojny, a potem w systemie, który traktował ludzi jak narzędzia. O ile wojna była brutalnym, jednorazowym wydarzeniem, o tyle realny socjalizm był chronicznym, cichym stresem.
Ludzie żyli w świecie, w którym publiczna uległość była mechanizmem przetrwania, a prywatny bunt jedyną formą godności.
Taka wewnętrzna "emigracja" rodziła chroniczne napięcie, które nie miało ujścia. To mentalność "wyuczonej bezradności", braku inicjatywy, nieufności i poczucia, że nie masz wpływu na swoje życie.
Ten stan nie zniknął w 1989 roku. On został przekazany. To mentalność "homo sovieticus", która nakazywała nie ufać nikomu, czekać na rozkazy i oczekiwać najgorszego. Właśnie dlatego tak trudno jest nam teraz reagować spokojnie na pozornie małe zagrożenia.
Jak z tego wyjść? To, co boli, można zrozumieć. A kiedy już się zrozumie, można to uwolnić. Wolynn uważa, że najważniejsze jest rozszyfrowanie "języka rdzeniowego", czyli tych słów czy uczuć, które nie pasują do naszej historii, a które są echem historii przodków.
Na przykład, możesz ciągle powtarzać w myślach: "Nie mam prawa być szczęśliwy" albo "Nigdy nie będę bezpieczny", i nie mieć pojęcia, skąd to się wzięło. Wolynn, bazując na doświadczeniach klinicznych, uważa, że odnalezienie źródła tych przekonań w historii rodziny jest pierwszym krokiem. To wymaga bycia detektywem we własnym życiu.
Proces polega na tym, żeby nadać spójną narrację tym "nie-zadeklarowanym" wspomnieniom, które są w nas uwięzione. To praca, która często wymaga przewodnika, bo w pojedynkę trudno jest dotrzeć do korzeni. Ale kiedy to zrobimy, uwalniamy nie tylko siebie, ale i nasze dzieci, bo przerywamy ten niewidoczny łańcuch.
Teraz przejdźmy do twardych faktów, bo bez nich to wszystko brzmi jak bajka. ;) Metoda Wolynna, chociaż bardzo trafna w swoich obserwacjach, nie jest uznawana za opartą na naukowych dowodach w sensie stricte, bo to jego własna koncepcja oparta głównie na praktyce klinicznej. Nie ma recenzowanych badań naukowych, które by ją wprost potwierdzały. Ale Wolynn nie wymyślił tego z niczego, a nauka powoli, ale nieubłaganie, dogania to, co on widzi w gabinetach.
Najważniejszym dowodem na biologiczne dziedziczenie traumy są badania Rachel Yehudy, neurobiologa z Mount Sinai Medical Center. W swoich przełomowych pracach z ocalałymi z Holokaustu i ich dziećmi, Yehuda odkryła, że u potomków, którzy sami cierpieli na PTSD, występowały zmiany epigenetyczne w genie FKBP5, odpowiedzialnym za regulację stresu. Dzieci te miały obniżony poziom kortyzolu, hormonu stresu, co biologicznie przygotowywało je do życia w ciągłym napięciu. To jest twardy, biochemiczny dowód na to, że traumatyczne doświadczenie matki zmieniało biologię nienarodzonego dziecka, a to, co było "niewypowiedziane", zostało przekazane na poziomie komórkowym.
Teorie na ten temat uzupełnił Bruce Lipton, biolog komórkowy. W swoich eksperymentach pokazał, że geny nie są przeznaczeniem, a środowisko, w jakim żyją komórki, decyduje, które geny się aktywują, a które nie. Używając metafory "skóry pokrytej szalką Petriego", Lipton wyjaśnił, że nasze ciało jest środowiskiem dla 50 bilionów komórek, a nasz mózg, poprzez chemię krwi, stale dostosowuje ich ekspresję do naszych myśli i przekonań. Innymi słowy, nasza percepcja rzeczywistości dosłownie zmienia naszą biologię. I to nie jest tylko psychologia. To biologia.
Zwierzęta doświadczają tego samego. W głośnym badaniu Briana Diasa, myszy, które nauczono bać się zapachu, przekazały ten lęk swoim dzieciom i wnukom. Mimo że potomstwo nigdy nie czuło tego zapachu, miało powiększony obszar mózgu odpowiedzialny za jego odbiór i reagowało na niego lękiem. Zmiany te zaszły w DNA plemników, co jest niepodważalnym dowodem na przekaz biologiczny, a nie społeczny.
To wszystko pokazuje, że trauma nie jest tylko wspomnieniem. To biologiczny program, który można odziedziczyć. Ale to też obietnica, bo ten program, jak każdy inny, można przepisać. I to jest najważniejsza, bezkompromisowa prawda.
To, co nasi przodkowie wyparli, powraca. Powraca, abyśmy my mogli to uświadomić i ostatecznie uzdrowić. Nie nosimy ich bólu, by cierpieć. Nosimy go, aby go zrozumieć i zakończyć. To, co wydaje się przekleństwem, jest w rzeczywistości darem – szansą, by historia rodziny wreszcie przestała się powtarzać. Jesteśmy ostatnim ogniwem w łańcuchu cierpienia. I to jest nasza rewolucja. Dziedzictwo jest w nas. Ale przeznaczenie należy do nas. ;)
Jeśli to było pomocne - zostaw ślad i wyślij to komuś kto tego potrzebuje
Jak z ZAMIESZANIA W GŁOWIE stworzyć jasny wniosek i zakomunikować go w prosty sposób?
Na początku tygodnia w głowie może być bałagan.
Mamy chaos myśli i kino naszego życia w głowie. Trudno złapać, co jest skończone, a co nie.
Kiedy przychodzi środek tygodnia, sprawy zaczynają ciążyć. Wtedy liczy się sposób mówienia. Spokojnie, prosto i bez nerwów.
Masz coś niby zamknięte, a jednak wciąż uwiera? Zapisz to. Najlepiej w punktach. Na kartce bardziej widać, co naprawdę trzeba dokończyć.
Kiedy lista zadań zaczyna przygniatać, wybierz jedną rzecz i zrób ją do końca. Tylko jedną.
W relacjach spróbuj tak -> jedno zdanie docenienia i dopiero potem prośba. Mów jasno i wprost.
Kiedy coś ogłaszasz jako skończone, zerknij jeszcze raz na szczegóły.
Kiedy czujesz ciężar, nie noś go sam. Poproś o pomoc.
Słowa są ważne. Ale sposób, w jaki je wypowiadasz, jeszcze ważniejszy.
Propozycje na ten tydzień: • 20 minut zapisywania myśli → 10 minut sprawdzania, co już domknięte. • Jedna prośba + jedno zdanie docenienia przed prośbą.
Hasło tygodnia: Najpierw porządek w myślach, potem spokój w działaniu.
Jeśli to było pomocne zostaw ślad i wyślij to komuś kto tego potrzebuje.
Po więcej wspierających postów obserwuj ig: @iwantmagic_ i Instrukcja Obsługi Siebie Samego - Podcast
A może to nie tylko WKURZAJĄCE EMOCJE, których TRZEBA SIĘ POZBYĆ, tylko… proces?
Proces. Nie tylko złość i płacz. Nie tylko gnioooot!
Czasami siedzę i czuję ciężar w klatce. Nie zawsze to dramat czy jakieś zepsucie. To proces.
Coś się rusza, coś pęka, coś chce wyjść...
Praca z wewnętrznym dzieckiem, rana odrzucenia, poczucie własnej wartości – to żywe, nieprzewidywalne fale procesu.
Często mylimy je z… chaosem. Albo z naszą słabością. ;) A to szansa na piękną transformację. 💚
Paradoks? 👉🏻 To, co boli, WŁAŚNIE PRÓBUJE MNIE UZDROWIĆ.
Przyglądamy się wzorcom, które dzieją się pod powierzchnią. Wspólnie uczymy się, że to też minie. ;)
Jung mówił, że psyche dąży do całości. Czasem robi to w "niegrzeczny" sposób. 😉
Patrzenie na to jak na proces daje coś bezcennego: ulgę. Mogę siebie rozumieć i to akceptować. Przepuszczać. Nie walczyć.
A Ty? Co w Tobie właśnie się wydarza? Co w Tobie jest teraz ŻYWE? ❤️
Jesteś w procesie – nie sam/a, żywy/a. ❤️
Fot. @hernameiselektra
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~ Jeśli to było pomocne - zostaw ślad lub prześlij komuś, kto tego potrzebuje. ❤️
Holistyczne Podejście 🌞 Sesje 1:1 Jesteś w procesie zmian? Zbuduj ze mną FUNDAMENTY pod swoje marzenia Instrukcja Obsługi Siebie Samego - Podcast Nieuniknione - Podcast
Wiktoria Pamela
Siedzę nad tym tekstem i czuję, że każde słowo tylko przeszkadza. Żaden opis nie oddaje tego, co naprawdę przygotowałam w tym programie.
To miało być proste spotkanie, a stało się potężnym narzędziem, które powinno być pełnopłatnym warsztatem energetycznym. Nie umiem robić rzeczy na pół gwizdka.
Przejdziemy przez poziomy Hawkinsa, aż każda komórka Twojego ciała zrozumie, czym jest odwaga.
Wykorzystuję numerologię, psychologię i te pytania, które bolą w dobry sposób.
Budzę Moc powstało, dlatego że sama chcę tę moc w sobie odkopać. Nie stoję przed Wami jako ktoś, kto już wszystko wie i tylko rozdaje rady. Chcę iść obok, czuć ten sam opór i tę samą ulgę.
Zaczynamy trzynastego maja i to będzie dziesięć dni wspólnego procesu grupowego online.
Jeśli czujesz, że czas przestać przepraszać za to, że żyjesz, po prostu chodź ze mną.
www.naffy.io/wikaholistycznie
1 month ago | [YT] | 2
View 0 replies
Wiktoria Pamela
To jest niesamowite, jak bardzo coś tak prostego, jak przekaz, że nie trzeba walczyć, potrafi wywołać falę złości.
Znam to z autopsji. Mogłabym pokazać ci dziesiątki komentarzy, które wprost wylewają z siebie wściekłość i oburzenie.
Ludzie piszą, że to naiwne, że to uciekanie od problemów, że życie to bitwa i tylko wojownicy wygrywają.
Ale to nie ma nic wspólnego z brakiem siły. To ma związek z jednym, głęboko zakorzenionym przekonaniem.
👉🏻 Głęboko w nas, często na poziomie podświadomym, tkwi przekonanie, że zasługujemy na dobre rzeczy tylko wtedy, gdy na nie ciężko pracujemy, gdy walczymy, gdy cierpimy(!!!)
System edukacji, historie o bohaterach, nawet filmy, które oglądamy, wmawiają nam, że życie jest bitwą...
Dostajesz to, co wywalczysz w pocie czoła. ;)
Jeśli powiesz, że można to osiągnąć łatwiej, bez ciągłej walki, to tak, jakbyś podważał całe ich dotychczasowe życie.
Kwestionujesz ich wysiłek, ich ból, ich drogę, którą włożyli, by być tu, gdzie są.
Dlatego ten sprzeciw jest tak silny i często agresywny.
To jest właśnie ten wewnętrzny opór, o którym pisałam wcześniej, w poprzedniej rolce.
Opór przed przyjęciem, że życie może być prostsze.
Że można osiągnąć spokój wewnętrzny i sukces bez ciągłego wojowania.
Bo jeśli to prawda, to co ze wszystkimi tymi latami, w których walczyli?
Co z tymi, którzy polegli w tej bitwie?
Przyjęcie tej idei wymaga odwagi i zaakceptowania, że pewne cierpienie było niepotrzebne.
I to właśnie ta myśl, nie moja teza, jest największym wyzwaniem. To jest ta jedyna rzecz, która tak bardzo ich triggeruje. #złotemyśli #holistyczne #rozwój #świadomość #psychologia #coaching
8 months ago | [YT] | 0
View 0 replies
Wiktoria Pamela
Energia tygodnia (22-28 września 2025)
Znasz to uczucie, gdy zobowiązania ciążą na barkach?
Kiedy trzymasz się planów tak kurczowo, że aż dłonie ci sztywnieją?
Ten tydzień to moment, żeby sprawdzić, co się dzieje, kiedy odpuszczasz.
Ciało od razu ci powie, czy do zadań podchodzisz z ulgą, czy z niechęcią.
Czasami czujesz ucisk w klatce, innym razem mrowienie w palcach, kiedy pełna decyzja niesie bliskość. To zaangażowanie jest kluczowe.
Popatrz na proste sytuacje. Obiecujesz komuś spotkanie, ale gdzieś w środku wiesz, że to tylko połowiczne "tak". Ręce drżą z niepewności, a wieczór zamiast być wypełniony, jest pusty.
Albo kiedy załatwiasz domowe sprawy, bo musisz, czujesz zmęczenie w ramionach, a rozmowy stają się zdawkowe. Wtedy widzisz, jak ta powaga i niepełne nastawienie zamykają serce, a więzi po prostu sztywnieją.
👉🏻 Jest jednak wyjście. Kiedy zanurkujesz w to całym sobą, z uśmiechem, zaangażowanie budzi radość i przechodzi w pełne oddanie.
Wtedy nawet zwykły uścisk dłoni z przyjacielem staje się błogim doznaniem.
Zobacz, jak pełne "tak" do drobnej sprawy topi ciężar, otwierając na ekstazę w codziennym kontakcie.
Prawdziwy rozwój jest jak roślina, która powoli wznosi się przez glebę. Nie na siłę, ale z czystej, wewnętrznej mocy.
To jakby robić coś bez żadnych ukrytych kalkulacji, po prostu z serca. Wtedy radość sama wchodzi w życie. Ciężar znika. Taka radość w oddaniu jest najgłębsza.
Spróbuj. Wybierz jedno zobowiązanie na ten tydzień. Zrób je z uśmiechem i poczuj, jak ciało staje się lżejsze. Podziel się zadaniem z kimś bliskim, zobacz, jak wspólny krok uwalnia ucisk w plecach.
Jeśli to było pomocne zostaw ślad, zapisz lub udostępnij post i wyślij to komuś kto może tego potrzebować ✨🙌🏻
Art: Lucy Campbell
Czujesz już tę energię?
8 months ago | [YT] | 0
View 1 reply
Wiktoria Pamela
Energia tygodnia (14.09.2025 - 21.09.2025)
Jak uwolnić się od starych problemów i wpuścić do życia to, co nowe?
W tym tygodniu możesz czuć się jak w dusznej sali, gdzie brakuje świeżego powietrza.
Chcemy iść do przodu, ale wciąż trzymamy się spraw, które już się skończyły.
Wiele osób będzie przeżywać konflikty.
Np. kłótnia o drobiazg albo ciągłe poczucie, że coś jest nie tak, chociaż na zewnątrz wszystko wygląda dobrze. Takie sytuacje nas męczą i odbierają siły.
Świadomym oddechem i uwagą możemy te walkę zamienić w spokój. Po prostu.
Zamiast szukać winnych, oddychamy i obserwujemy napięcie w ciele, na przykład w zaciśniętej szczęce. Wtedy stopniowo odpuszcza.
Kiedy przestajemy walczyć, pojawia się miejsce na coś nowego.
Ostatecznie kryzys staje się szansą na to, żeby przestać udawać, że wszystko jest w porządku i po prostu przyznać: "Jest mi ciężko, potrzebuję chwili".
Taka szczerość wobec siebie i innych rodzi prawdziwą bliskość.
Bądź cierpliwy, kiedy czujesz, że nadchodzi nowe, bo prawdziwa zmiana przychodzi w ciszy, a nie w pośpiechu.
W starożytnych tekstach jest mowa o tym, że NIE KAŻDA BITWA JEST WARTA STOCZENIA.
Czasami mądrzej jest się wycofać, utrzymać pozycję i poczekać, aż trudny czas minie.
Przypomina to wspinaczkę w ciemności - nie ma sensu iść na oślep. Trzeba czekać, aż pojawi się światło, żeby zobaczyć, gdzie postawić kolejny krok.
Właśnie w ten sposób przeżywajmy teraz ten czas, z cierpliwością i bez niepotrzebnego narażania się.
Co możesz zrobić?
Kiedy poczujesz narastający spór, zamknij oczy na 5 sekund i świadomie rozluźnij szczękę.
Zamiast unikać trudnych rozmów, powiedz: "Czuję napięcie. Porozmawiajmy o tym, kiedy będziemy mieli na to przestrzeń".
Brak pośpiechu daje moc.
Art: Andrea Fossati - The Guiding Light
Jeśli to było pomocne zostaw ślad, zapisz post i udostępnij to komuś, kto tego potrzebuje 💚
Ig i Fb: Fundamenty Odwagi
8 months ago | [YT] | 1
View 0 replies
Wiktoria Pamela
Zmiany 🌞
Sprawdźcie też Instagram @fundamentyodwagi
I sklep w bio ;)
8 months ago | [YT] | 0
View 0 replies
Wiktoria Pamela
Nie chcę wchodzić w politykę ani powtarzać narracji mediów. To, co mnie interesuje, to głębszy wymiar tego, co właśnie w Polsce poruszyło tak wiele osób.
Fala strachu, złości, koszmarów i niepokoju, która się teraz uaktywniła, ma swoje korzenie nie tylko w bieżących wydarzeniach.
To echo dawnych przeżyć, a konkretniej traum rodowych, szczególnie tych wojennych. (Dowody naukowe niżej)
W takich momentach włącza się pamięć, która nie zawsze należy do nas osobiście, lecz do naszych przodków. Na tym opiera się cała idea, którą Mark Wolynn opisał w swojej książce "Nie zaczęło się od ciebie". To, co boli nas dzisiaj, często jest echem bólu, który nasi przodkowie zepchnęli na dno świadomości.
Kiedy coś takiego się dzieje, ten stary, zbiorowy lęk aktywuje się na nowo, bo on nigdy nie został do końca przepracowany.
Ludzie nagle czują w ciele napięcie, którego nie rozumieją. To może być chroniczny ból, który lekarze nie potrafią zdiagnozować, podwyższone tętno, niepokój w żołądku, uczucie bycia nieustannie w gotowości do walki lub ucieczki.
W umyśle pojawiają się myśli, które nie pasują do bieżącej sytuacji, a w psychice rośnie poczucie braku bezpieczeństwa, które nie ma żadnego racjonalnego uzasadnienia.
To jest biologiczny program, który został przekazany nam przez pokolenia żyjące w ciągłym zagrożeniu – najpierw w czasie wojny, a potem w systemie, który traktował ludzi jak narzędzia. O ile wojna była brutalnym, jednorazowym wydarzeniem, o tyle realny socjalizm był chronicznym, cichym stresem.
Ludzie żyli w świecie, w którym publiczna uległość była mechanizmem przetrwania, a prywatny bunt jedyną formą godności.
Taka wewnętrzna "emigracja" rodziła chroniczne napięcie, które nie miało ujścia. To mentalność "wyuczonej bezradności", braku inicjatywy, nieufności i poczucia, że nie masz wpływu na swoje życie.
Ten stan nie zniknął w 1989 roku. On został przekazany. To mentalność "homo sovieticus", która nakazywała nie ufać nikomu, czekać na rozkazy i oczekiwać najgorszego. Właśnie dlatego tak trudno jest nam teraz reagować spokojnie na pozornie małe zagrożenia.
Jak z tego wyjść? To, co boli, można zrozumieć. A kiedy już się zrozumie, można to uwolnić. Wolynn uważa, że najważniejsze jest rozszyfrowanie "języka rdzeniowego", czyli tych słów czy uczuć, które nie pasują do naszej historii, a które są echem historii przodków.
Na przykład, możesz ciągle powtarzać w myślach: "Nie mam prawa być szczęśliwy" albo "Nigdy nie będę bezpieczny", i nie mieć pojęcia, skąd to się wzięło. Wolynn, bazując na doświadczeniach klinicznych, uważa, że odnalezienie źródła tych przekonań w historii rodziny jest pierwszym krokiem. To wymaga bycia detektywem we własnym życiu.
Proces polega na tym, żeby nadać spójną narrację tym "nie-zadeklarowanym" wspomnieniom, które są w nas uwięzione. To praca, która często wymaga przewodnika, bo w pojedynkę trudno jest dotrzeć do korzeni. Ale kiedy to zrobimy, uwalniamy nie tylko siebie, ale i nasze dzieci, bo przerywamy ten niewidoczny łańcuch.
Teraz przejdźmy do twardych faktów, bo bez nich to wszystko brzmi jak bajka. ;) Metoda Wolynna, chociaż bardzo trafna w swoich obserwacjach, nie jest uznawana za opartą na naukowych dowodach w sensie stricte, bo to jego własna koncepcja oparta głównie na praktyce klinicznej. Nie ma recenzowanych badań naukowych, które by ją wprost potwierdzały. Ale Wolynn nie wymyślił tego z niczego, a nauka powoli, ale nieubłaganie, dogania to, co on widzi w gabinetach.
Najważniejszym dowodem na biologiczne dziedziczenie traumy są badania Rachel Yehudy, neurobiologa z Mount Sinai Medical Center. W swoich przełomowych pracach z ocalałymi z Holokaustu i ich dziećmi, Yehuda odkryła, że u potomków, którzy sami cierpieli na PTSD, występowały zmiany epigenetyczne w genie FKBP5, odpowiedzialnym za regulację stresu. Dzieci te miały obniżony poziom kortyzolu, hormonu stresu, co biologicznie przygotowywało je do życia w ciągłym napięciu. To jest twardy, biochemiczny dowód na to, że traumatyczne doświadczenie matki zmieniało biologię nienarodzonego dziecka, a to, co było "niewypowiedziane", zostało przekazane na poziomie komórkowym.
Teorie na ten temat uzupełnił Bruce Lipton, biolog komórkowy. W swoich eksperymentach pokazał, że geny nie są przeznaczeniem, a środowisko, w jakim żyją komórki, decyduje, które geny się aktywują, a które nie. Używając metafory "skóry pokrytej szalką Petriego", Lipton wyjaśnił, że nasze ciało jest środowiskiem dla 50 bilionów komórek, a nasz mózg, poprzez chemię krwi, stale dostosowuje ich ekspresję do naszych myśli i przekonań. Innymi słowy, nasza percepcja rzeczywistości dosłownie zmienia naszą biologię. I to nie jest tylko psychologia. To biologia.
Zwierzęta doświadczają tego samego. W głośnym badaniu Briana Diasa, myszy, które nauczono bać się zapachu, przekazały ten lęk swoim dzieciom i wnukom. Mimo że potomstwo nigdy nie czuło tego zapachu, miało powiększony obszar mózgu odpowiedzialny za jego odbiór i reagowało na niego lękiem. Zmiany te zaszły w DNA plemników, co jest niepodważalnym dowodem na przekaz biologiczny, a nie społeczny.
To wszystko pokazuje, że trauma nie jest tylko wspomnieniem. To biologiczny program, który można odziedziczyć. Ale to też obietnica, bo ten program, jak każdy inny, można przepisać. I to jest najważniejsza, bezkompromisowa prawda.
To, co nasi przodkowie wyparli, powraca. Powraca, abyśmy my mogli to uświadomić i ostatecznie uzdrowić. Nie nosimy ich bólu, by cierpieć. Nosimy go, aby go zrozumieć i zakończyć. To, co wydaje się przekleństwem, jest w rzeczywistości darem – szansą, by historia rodziny wreszcie przestała się powtarzać. Jesteśmy ostatnim ogniwem w łańcuchu cierpienia. I to jest nasza rewolucja. Dziedzictwo jest w nas. Ale przeznaczenie należy do nas. ;)
Jeśli to było pomocne - zostaw ślad i wyślij to komuś kto tego potrzebuje
Instrukcja Obsługi Siebie Samego - Podcast
9 months ago (edited) | [YT] | 2
View 1 reply
Wiktoria Pamela
Energia tygodnia (8–14.09.2025)
Jak z ZAMIESZANIA W GŁOWIE stworzyć jasny wniosek i zakomunikować go w prosty sposób?
Na początku tygodnia w głowie może być bałagan.
Mamy chaos myśli i kino naszego życia w głowie. Trudno złapać, co jest skończone, a co nie.
Kiedy przychodzi środek tygodnia, sprawy zaczynają ciążyć. Wtedy liczy się sposób mówienia. Spokojnie, prosto i bez nerwów.
Masz coś niby zamknięte, a jednak wciąż uwiera? Zapisz to. Najlepiej w punktach. Na kartce bardziej widać, co naprawdę trzeba dokończyć.
Kiedy lista zadań zaczyna przygniatać, wybierz jedną rzecz i zrób ją do końca. Tylko jedną.
W relacjach spróbuj tak -> jedno zdanie docenienia i dopiero potem prośba. Mów jasno i wprost.
Kiedy coś ogłaszasz jako skończone, zerknij jeszcze raz na szczegóły.
Kiedy czujesz ciężar, nie noś go sam. Poproś o pomoc.
Słowa są ważne. Ale sposób, w jaki je wypowiadasz, jeszcze ważniejszy.
Propozycje na ten tydzień:
• 20 minut zapisywania myśli → 10 minut sprawdzania, co już domknięte.
• Jedna prośba + jedno zdanie docenienia przed prośbą.
Hasło tygodnia: Najpierw porządek w myślach, potem spokój w działaniu.
Jeśli to było pomocne zostaw ślad i wyślij to komuś kto tego potrzebuje.
Po więcej wspierających postów obserwuj ig: @iwantmagic_ i Instrukcja Obsługi Siebie Samego - Podcast
9 months ago | [YT] | 1
View 0 replies
Wiktoria Pamela
11 months ago | [YT] | 1
View 0 replies
Wiktoria Pamela
Udało nam się uzbierać na mikrofon - każdy kto wpłaci dostanie medytację specjalnie dla Was (unikalną). ❤
Nadal można dorzucać swoją cegiełkę, przysłowiowego piątaka ;) link w komentarzu
Dziękuję Wam wszystkim z całego serducha, będzie się działo ❤
11 months ago (edited) | [YT] | 2
View 2 replies
Wiktoria Pamela
A może to nie tylko WKURZAJĄCE EMOCJE, których TRZEBA SIĘ POZBYĆ, tylko… proces?
Proces.
Nie tylko złość i płacz. Nie tylko gnioooot!
Czasami siedzę i czuję ciężar w klatce.
Nie zawsze to dramat czy jakieś zepsucie.
To proces.
Coś się rusza, coś pęka, coś chce wyjść...
Praca z wewnętrznym dzieckiem, rana odrzucenia, poczucie własnej wartości – to żywe, nieprzewidywalne fale procesu.
Często mylimy je z… chaosem.
Albo z naszą słabością. ;)
A to szansa na piękną transformację. 💚
Paradoks?
👉🏻 To, co boli, WŁAŚNIE PRÓBUJE MNIE UZDROWIĆ.
Przyglądamy się wzorcom, które dzieją się pod powierzchnią.
Wspólnie uczymy się, że to też minie. ;)
Jung mówił, że psyche dąży do całości.
Czasem robi to w "niegrzeczny" sposób. 😉
Patrzenie na to jak na proces daje coś bezcennego: ulgę.
Mogę siebie rozumieć i to akceptować. Przepuszczać. Nie walczyć.
A Ty?
Co w Tobie właśnie się wydarza? Co w Tobie jest teraz ŻYWE? ❤️
Jesteś w procesie – nie sam/a, żywy/a. ❤️
Fot. @hernameiselektra
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Jeśli to było pomocne - zostaw ślad lub prześlij komuś, kto tego potrzebuje. ❤️
Holistyczne Podejście 🌞
Sesje 1:1
Jesteś w procesie zmian?
Zbuduj ze mną FUNDAMENTY pod swoje marzenia
Instrukcja Obsługi Siebie Samego - Podcast
Nieuniknione - Podcast
11 months ago | [YT] | 0
View 0 replies
Load more