Zapraszamy Was do odwiedzenia kanału na YouTubie @SycharOrg. Pojawiła się tam pierwsza konferencja, którą wygłosiłem podczas podczas Wiosennych Rekolekcji w Brennej.
Dzisiaj, w Boże Ciało, pośród białych strojów, kwiatów rozsypywanych na drodze, śpiewu ludzi i dźwięku dzwonków, kolejny raz uświadomiłem sobie, dlaczego wierzę.
Wierzę w Jezusa ukrytego w Najświętszym Sakramencie.
Nie dlatego, że potrafię wszystko wyjaśnić. Nie dlatego, że moje serce nigdy nie drży. Nie dlatego, że zawsze jestem wystarczająco skupiony, wystarczająco dobry, wystarczająco święty.
Wierzę, bo za każdym razem, kiedy podczas Eucharystii trzymam Go w swoich dłoniach, dzieje się we mnie coś, czego nie potrafię nazwać bez wzruszenia.
Bóg mieści się w ludzkich rękach.
Ten, którego nie obejmuje cały wszechświat, pozwala się objąć palcami. Ten, którego aniołowie adorują z drżeniem, pozwala się podnieść ponad ołtarz. Ten, który stworzył moje serce, staje się tak mały, jakby chciał powiedzieć: „Nie bój się Mnie. Jestem blisko”.
I wtedy zawsze wraca pytanie: jak to możliwe, że Bóg tak bardzo ufa człowiekowi?
Jak to możliwe, że pozwala się dotknąć? Że nie cofa dłoni, kiedy moje życie nie jest idealne? Że nie ucieka, kiedy przychodzę zmęczony, rozbity, czasem pełen pytań? Że nadal daje się trzymać w rękach, które przecież nie zawsze potrafią kochać tak, jak powinny?
Może właśnie dlatego chcę oddać Mu życie.
Bo On pierwszy oddał swoje. Bez zabezpieczeń. Bez warunków. Bez pozostawienia sobie drogi odwrotu.
Został z nami nie jako odległe wspomnienie. Nie jako piękna idea. Nie jako znak zamknięty w historii.
Został jako Chleb. Kruchy. Cichy. Bezbronny.
Można przejść obok Niego obojętnie. Można Go nie zauważyć. Można Go przyjąć bez jednego poruszenia serca.
A On mimo wszystko zostaje.
To mnie rozszczepia od środka.
Bóg nie przyszedł, aby imponować siłą. Przyszedł, aby dać się złamać. Dać się spożyć. Dać się nieść ulicami naszych miejscowości, pomiędzy domami, obok ludzi stojących w oknach, obok dzieci sypiących kwiaty, obok tych, którzy wierzą mocno, i tych, którzy może już prawie zapomnieli, że za nimi tęskni.
Dzisiaj niosłem Go pośród ludzi. Ale prawda jest inna.
To On niesie mnie.
Niesie mnie przez wszystkie chwile, kiedy brakuje mi sił. Przez moje lęki, decyzje, samotność, odpowiedzialność. Przez dni, kiedy potrafię mówić o Bogu innym, a sam muszę na nowo uklęknąć i powiedzieć: „Jezu, poprowadź mnie, bo sam nie umiem”.
Chcę, aby mnie prowadził. Nie tylko tam, gdzie jest łatwo. Nie tylko tam, gdzie rozumiem drogę. Nie tylko wtedy, kiedy wszystko układa się w logiczną całość.
Chcę iść za Nim również tam, gdzie pozostaje wyłącznie zaufanie.
Bo skoro Bóg pozwala się zamknąć w tak małym kawałku Chleba, skoro pozwala się wziąć w ludzkie dłonie, skoro daje się objąć — to może ja także mogę przestać kurczowo trzymać własne życie i wreszcie oddać je Jemu.
Bez reszty. Bez negocjacji. Bez zostawiania dla siebie zamkniętych drzwi.
Za każdym razem, kiedy trzymam Go podczas Eucharystii, mam ochotę powiedzieć tylko jedno:
Jezu, nie rozumiem, dlaczego wybrałeś taką bliskość. Nie rozumiem, dlaczego tak bardzo zaufałeś człowiekowi. Nie rozumiem, dlaczego pozwalasz mi trzymać Cię w dłoniach.
Ale proszę — nie pozwól mi nigdy przyzwyczaić się do tego cudu.
Nie pozwól mi odprawić żadnej Eucharystii bez drżenia serca. Nie pozwól mi przejść obok Ciebie obojętnie. Nie pozwól mi zapomnieć, że kiedy trzymam Ciebie, tak naprawdę to Ty trzymasz mnie. 🤍
Prowadź mnie, Jezu.
A kiedy będę słaby — nie puszczaj. Kiedy będę zagubiony — szukaj mnie. Kiedy moje serce stanie się chłodne — rozpal je na nowo.
Piętnaście lat temu wypowiedziałem swoje „tak”. Jedno słowo. A za nim przyszło całe życie.
Dziś zatrzymuję się na chwilę… i patrzę wstecz z ogromną wdzięcznością. I naprawdę jedno mam w sercu najmocniej: warto być księdzem. 🤍
To nie jest droga łatwa. Ale przecież to, co najpiękniejsze, bardzo rzadko bywa łatwe.
Tak jak nie jest prosto być rodzicem — czuwać, kochać, martwić się, nie spać po nocach, oddawać siebie każdego dnia… Tak samo kapłaństwo jest codziennym dawaniem siebie. Po cichu. Czasem w świetle. Czasem w ukryciu. Czasem wśród radości. Czasem ze zmęczeniem, które zna tylko Bóg.
Dziękuję dziś za tysiące Eucharystii sprawowanych przy ołtarzu… Za każdy wypowiedziany szeptem i z drżeniem głos: „To jest Ciało moje…”
Za tysiące spowiedzi — za łzy, ciszę, wzruszenia, powroty po wielu latach, pojednania z Bogiem… Za każde ludzkie serce, które otworzyło się choć na chwilę.
Za tysiące spotkanych osób. Za tych, którzy zostali na lata… i za tych, których spotkałem tylko raz — na moment, na rozmowę, na spojrzenie, na jedno słowo… a mimo to pozostali gdzieś we mnie.
Dziękuję za wszystkich przygotowanych do chrztu… do Pierwszej Komunii… do bierzmowania… za małżeństwa… za pogrzeby… za błogosławieństwa… za rozmowy w zakrystii… na plebanii… na ulicy… w konfesjonale… przy szpitalnym łóżku… i przy kawie.
Dziękuję za wszystkie miejsca, które Pan postawił na mojej drodze. Za Jelenią Górę. Za Legnicę. Za Legnickie Pole.
Za ludzi, których tam spotkałem. Za dobro, którego doświadczyłem. Za wspólnotę. Za zaufanie. Za życzliwość. Za obecność.
Dziękuję też za wszystko, co nie wyszło. Za błędy. Za porażki. Za potknięcia. Za słowa, których może nie powinienem powiedzieć. Za momenty słabości. Za chwile zmęczenia i bezradności.
Bo Pan Bóg był również tam. Nie tylko w sukcesach — ale bardzo często najmocniej właśnie w tym, co trudne.
Po piętnastu latach mam jeszcze większą świadomość jednego:
nie jestem godny tego sakramentu.
Nigdy nie byłem. I nigdy nie będę „wystarczający” sam z siebie.
A jednak Bóg wybiera nie idealnych. Bóg wybiera człowieka… z jego historią… z kruchością… z ograniczeniami… z niedoskonałością… i mówi:
„Pójdź za Mną.”
I próbuję iść. Każdego dnia od nowa.
Z sercem, które chce pozostać żywe. Wewnętrznie świeże. 🌿 Nieprzyzwyczajone do Boga. Nieobojętne. Niezimne.
Chcę zawsze mieć w sobie pragnienie zaczynania od nowa. Odradzania się. Pogłębiania wiary. Uczenia się Boga coraz bardziej. I uczenia się człowieka coraz bardziej.
Nie zatrzymać się. Nie skostnieć. Nie zgubić zachwytu.
Chcę nadal umieć wzruszać się Eucharystią. Słowem Bożym. Ludzkim cierpieniem. Czyjąś spowiedzią. Czyimś powrotem do Kościoła. Cudzą radością. Cudzym łzami.
Po piętnastu latach chcę nadal mieć serce księdza… ale serce młode. Żywe. Czułe. Prawdziwe. Oddane Bogu do końca. ❤️
A dziś… po prostu dziękuję.
Bogu — za powołanie. Ludziom — za obecność. Kościołowi — za miejsce. I za każdą drogę, którą mogłem przejść do tej chwili.
Jeśli możesz… proszę Cię dziś o modlitwę. 🙏🏻
O wierność. O pokorę. O siłę, kiedy przyjdzie zmęczenie. O radość, kiedy będzie trudno. O odwagę, by iść dalej. O serce czyste i gorące. I o to, żebym nigdy nie zgubił Tego, który mnie powołał.
Bo naprawdę… mimo wszystkiego… warto być księdzem. ✨✝️🤍
Serdecznie zapraszam Was w czwartek (28 maja) na Mszę Świętą o godz. 18.00 podczas której będę dziękował Panu Bogu za 15. rocznicę przyjęcia przeze mnie sakramentu kapłaństwa 🙏✝️
Będzie mi ogromnie miło, jeśli będziecie razem ze mną tego dnia — swoją obecnością, modlitwą i życzliwością. Proszę Was szczególnie o modlitwę w mojej intencji, a także w intencji moich współbraci z roku, którzy również będą ze mną świętować ten jubileusz.
Pięknym darem będzie także przyjęta w naszej intencji Komunia Święta 🤍
☕🍰 A nasze wspólne spotkanie przy kawie i cieście planujemy w najbliższą niedzielę o godz. 14:00 — jeśli pogoda dopisze — w altanie i ogrodach Domu Parafialnego. Będzie okazja, by pobyć razem, porozmawiać i po prostu nacieszyć się wspólnym świętowaniem.
Z serca zapraszam i już dziś dziękuję za Waszą obecność 💛
Czy kiedykolwiek się nad tym zastanawialiście? Czy w ogóle to zobaczyliście? 👀
Na szczycie bazyliki jest korona. 👑 Ale nad koroną stoi krzyż. ✝️
I to jest bardzo mocne.
Bo człowiek całe życie walczy o swoje „korony”: żeby coś znaczyć, żeby wygrać, żeby być zauważonym, żeby mieć rację.
A Bóg z samej góry bazyliki mówi nam prosto: to nie korona zbawia człowieka. Zbawia krzyż.
Korona może mówić o chwale. Krzyż mówi o miłości. Korona może błyszczeć. Krzyż potrafi krwawić. Korona może być na głowie. Ale krzyż musi być w sercu. ❤️
I może dlatego jest najwyżej — żebyśmy nie zapomnieli, że ponad wszystkim, co ludzkie, jest Chrystus.
Ponad naszymi ambicjami. Ponad bólem. Ponad grzechem. Ponad śmiercią. Ponad tym, co się rozsypało.
Jest krzyż. A tam, gdzie jest krzyż Chrystusa, tam ostatnie słowo nie należy do ciemności.
Podnieś dziś głowę. Zobacz tę wieżę. I zapytaj siebie bardzo uczciwie:
czy w moim życiu krzyż naprawdę jest wyżej niż moja korona? 🙏
Są takie słowa w Piśmie Świętym, które nie głaszczą po głowie. One zatrzymują. Budzą. Czasem nawet trochę bolą. Ta homilia jest właśnie o takim zdaniu. Krótkim. Prostym. Ale bardzo niewygodnym. 🎧 Posłuchaj całości — może odkryjesz, że Wniebowstąpienie mówi o Tobie więcej, niż myślisz.
Chcę Wam z całego serca podziękować za Waszą obecność, codzienny odsłuch Ewangelii, komentarze, wiadomości, udostępnienia i każde dobre słowo. ❤️
To naprawdę budujące, że każdego dnia możemy razem zatrzymać się przy Słowie Bożym — choćby na chwilę, w biegu, przy kawie, w drodze do pracy czy szkoły. 📖✨
Dziękuję, że jesteście. Dziękuję, że słuchacie 🙌
Niech to Słowo dalej idzie w świat — prosto, konkretnie i z nadzieją. 🚀
Nie potrzeba żadnych filtrów… odpowiedni czas, jedna chwila, zachód słońca… takie cuda w stóp klatce nie są tylko w mediach społecznościowych…. Odłóż telefon i popatrz wokół siebie
🌿 Maj. Kościoły otwarte dłużej. Śpiew Litanii unoszący się wieczorem. Światło świec. Ludzie stojący obok kapliczek, Krzyży…. I niebo, które o tej porze roku wygląda jakoś bliżej Boga. ✨
A człowiek? Człowiek nadal niespokojny.
Mamy coraz więcej możliwości. Coraz szybsze życie. Coraz więcej kontaktu z ludźmi. A jednocześnie coraz więcej pustki. 🍂
I właśnie dlatego Maryja jest tak potrzebna współczesnemu światu. 🤍
Bo Ona nie uczy wielkich słów. Ona uczy obecności. Ciszy. Wierności. Modlitwy wtedy, gdy nikt nie widzi. 🙏
Wiara nie zaczyna się od wielkich deklaracji. Wiara zaczyna się wtedy, gdy po ciężkim dniu człowiek jeszcze potrafi spojrzeć w niebo.
Gdy mimo łez nadal zapala świecę. Gdy mimo rozczarowań nadal ufa Bogu. 🌙
Może dlatego nabożeństwa majowe mają w sobie coś tak niezwykłego… Bo przypominają nam dzieciństwo wiary. Proste serce. Prostą modlitwę. Proste „Zdrowaś Maryjo”, które czasem znaczy więcej niż tysiące słów. 🌹
I może właśnie dziś trzeba mniej analizować życie… a bardziej uklęknąć. ✨
„Polska to jest wielka rzecz.” 🇵🇱 — Józef Piłsudski
Czasem wielkie rzeczy są bardzo proste. Polska jest wielka nie dlatego, że zawsze była silna, ale dlatego, że nie przestała być sobą.
Biało-czerwona flaga… 🇵🇱 Dla wielu to tylko dwa kolory. A przecież za nimi stoją konkretni ludzie: nasi dziadkowie, pradziadkowie, całe pokolenia, które żyły, modliły się, pracowały i często cierpiały, żebyśmy dziś mogli spokojnie żyć.
Polska to nie tylko historia z podręczników. 📖 To wiara przekazywana w rodzinach. 🙏 To znak krzyża robiony przed drogą. ✝️ To modlitwa szeptana w trudnych chwilach. 🤍
A 3 maja 🇵🇱 to przypomnienie, że wolność to nie tylko dar, ale też odpowiedzialność. Że trzeba ją budować mądrze, uczciwie,dzień po dniu.
Być Polakiem to coś więcej niż urodzić się tutaj. To pamiętać, skąd jesteśmy. To nie wstydzić się wiary. 🙏 To żyć tak, żeby po nas też coś dobrego zostało.
Bez wielkich słów. Po prostu — być w porządku. 🤍 Wobec Boga, wobec drugiego Człowieka i wobec swojej Ojczyzny. 🇵🇱
ks. Robert Bielawski
Zapraszamy Was do odwiedzenia kanału na YouTubie @SycharOrg. Pojawiła się tam pierwsza konferencja, którą wygłosiłem podczas podczas Wiosennych Rekolekcji w Brennej.
1 day ago | [YT] | 7
View 0 replies
ks. Robert Bielawski
Dzisiaj, w Boże Ciało, pośród białych strojów, kwiatów rozsypywanych na drodze, śpiewu ludzi i dźwięku dzwonków, kolejny raz uświadomiłem sobie, dlaczego wierzę.
Wierzę w Jezusa ukrytego w Najświętszym Sakramencie.
Nie dlatego, że potrafię wszystko wyjaśnić.
Nie dlatego, że moje serce nigdy nie drży.
Nie dlatego, że zawsze jestem wystarczająco skupiony, wystarczająco dobry, wystarczająco święty.
Wierzę, bo za każdym razem, kiedy podczas Eucharystii trzymam Go w swoich dłoniach, dzieje się we mnie coś, czego nie potrafię nazwać bez wzruszenia.
Bóg mieści się w ludzkich rękach.
Ten, którego nie obejmuje cały wszechświat, pozwala się objąć palcami.
Ten, którego aniołowie adorują z drżeniem, pozwala się podnieść ponad ołtarz.
Ten, który stworzył moje serce, staje się tak mały, jakby chciał powiedzieć:
„Nie bój się Mnie. Jestem blisko”.
I wtedy zawsze wraca pytanie:
jak to możliwe, że Bóg tak bardzo ufa człowiekowi?
Jak to możliwe, że pozwala się dotknąć?
Że nie cofa dłoni, kiedy moje życie nie jest idealne?
Że nie ucieka, kiedy przychodzę zmęczony, rozbity, czasem pełen pytań?
Że nadal daje się trzymać w rękach, które przecież nie zawsze potrafią kochać tak, jak powinny?
Może właśnie dlatego chcę oddać Mu życie.
Bo On pierwszy oddał swoje.
Bez zabezpieczeń.
Bez warunków.
Bez pozostawienia sobie drogi odwrotu.
Został z nami nie jako odległe wspomnienie.
Nie jako piękna idea.
Nie jako znak zamknięty w historii.
Został jako Chleb.
Kruchy. Cichy. Bezbronny.
Można przejść obok Niego obojętnie.
Można Go nie zauważyć.
Można Go przyjąć bez jednego poruszenia serca.
A On mimo wszystko zostaje.
To mnie rozszczepia od środka.
Bóg nie przyszedł, aby imponować siłą.
Przyszedł, aby dać się złamać.
Dać się spożyć.
Dać się nieść ulicami naszych miejscowości, pomiędzy domami, obok ludzi stojących w oknach, obok dzieci sypiących kwiaty, obok tych, którzy wierzą mocno, i tych, którzy może już prawie zapomnieli, że za nimi tęskni.
Dzisiaj niosłem Go pośród ludzi.
Ale prawda jest inna.
To On niesie mnie.
Niesie mnie przez wszystkie chwile, kiedy brakuje mi sił.
Przez moje lęki, decyzje, samotność, odpowiedzialność.
Przez dni, kiedy potrafię mówić o Bogu innym, a sam muszę na nowo uklęknąć i powiedzieć:
„Jezu, poprowadź mnie, bo sam nie umiem”.
Chcę, aby mnie prowadził.
Nie tylko tam, gdzie jest łatwo.
Nie tylko tam, gdzie rozumiem drogę.
Nie tylko wtedy, kiedy wszystko układa się w logiczną całość.
Chcę iść za Nim również tam, gdzie pozostaje wyłącznie zaufanie.
Bo skoro Bóg pozwala się zamknąć w tak małym kawałku Chleba, skoro pozwala się wziąć w ludzkie dłonie, skoro daje się objąć — to może ja także mogę przestać kurczowo trzymać własne życie i wreszcie oddać je Jemu.
Bez reszty.
Bez negocjacji.
Bez zostawiania dla siebie zamkniętych drzwi.
Za każdym razem, kiedy trzymam Go podczas Eucharystii, mam ochotę powiedzieć tylko jedno:
Jezu, nie rozumiem, dlaczego wybrałeś taką bliskość.
Nie rozumiem, dlaczego tak bardzo zaufałeś człowiekowi.
Nie rozumiem, dlaczego pozwalasz mi trzymać Cię w dłoniach.
Ale proszę — nie pozwól mi nigdy przyzwyczaić się do tego cudu.
Nie pozwól mi odprawić żadnej Eucharystii bez drżenia serca.
Nie pozwól mi przejść obok Ciebie obojętnie.
Nie pozwól mi zapomnieć, że kiedy trzymam Ciebie, tak naprawdę to Ty trzymasz mnie. 🤍
Prowadź mnie, Jezu.
A kiedy będę słaby — nie puszczaj.
Kiedy będę zagubiony — szukaj mnie.
Kiedy moje serce stanie się chłodne — rozpal je na nowo.
Bo chcę oddać Ci życie.
Całe.
Do końca. 🙏
3 days ago | [YT] | 183
View 12 replies
ks. Robert Bielawski
Piętnaście lat temu wypowiedziałem swoje „tak”.
Jedno słowo.
A za nim przyszło całe życie.
Dziś zatrzymuję się na chwilę… i patrzę wstecz z ogromną wdzięcznością.
I naprawdę jedno mam w sercu najmocniej:
warto być księdzem. 🤍
To nie jest droga łatwa.
Ale przecież to, co najpiękniejsze, bardzo rzadko bywa łatwe.
Tak jak nie jest prosto być rodzicem — czuwać, kochać, martwić się, nie spać po nocach, oddawać siebie każdego dnia…
Tak samo kapłaństwo jest codziennym dawaniem siebie.
Po cichu.
Czasem w świetle.
Czasem w ukryciu.
Czasem wśród radości.
Czasem ze zmęczeniem, które zna tylko Bóg.
Dziękuję dziś za tysiące Eucharystii sprawowanych przy ołtarzu…
Za każdy wypowiedziany szeptem i z drżeniem głos:
„To jest Ciało moje…”
Za tysiące spowiedzi — za łzy, ciszę, wzruszenia, powroty po wielu latach, pojednania z Bogiem…
Za każde ludzkie serce, które otworzyło się choć na chwilę.
Za tysiące spotkanych osób.
Za tych, którzy zostali na lata…
i za tych, których spotkałem tylko raz — na moment, na rozmowę, na spojrzenie, na jedno słowo…
a mimo to pozostali gdzieś we mnie.
Dziękuję za wszystkich przygotowanych do chrztu…
do Pierwszej Komunii…
do bierzmowania…
za małżeństwa…
za pogrzeby…
za błogosławieństwa…
za rozmowy w zakrystii…
na plebanii…
na ulicy…
w konfesjonale…
przy szpitalnym łóżku…
i przy kawie.
Dziękuję za wszystkie miejsca, które Pan postawił na mojej drodze.
Za Jelenią Górę.
Za Legnicę.
Za Legnickie Pole.
Za ludzi, których tam spotkałem.
Za dobro, którego doświadczyłem.
Za wspólnotę.
Za zaufanie.
Za życzliwość.
Za obecność.
Dziękuję też za wszystko, co nie wyszło.
Za błędy.
Za porażki.
Za potknięcia.
Za słowa, których może nie powinienem powiedzieć.
Za momenty słabości.
Za chwile zmęczenia i bezradności.
Bo Pan Bóg był również tam.
Nie tylko w sukcesach — ale bardzo często najmocniej właśnie w tym, co trudne.
Po piętnastu latach mam jeszcze większą świadomość jednego:
nie jestem godny tego sakramentu.
Nigdy nie byłem.
I nigdy nie będę „wystarczający” sam z siebie.
A jednak Bóg wybiera nie idealnych.
Bóg wybiera człowieka…
z jego historią… z kruchością… z ograniczeniami… z niedoskonałością…
i mówi:
„Pójdź za Mną.”
I próbuję iść.
Każdego dnia od nowa.
Z sercem, które chce pozostać żywe.
Wewnętrznie świeże. 🌿
Nieprzyzwyczajone do Boga.
Nieobojętne.
Niezimne.
Chcę zawsze mieć w sobie pragnienie zaczynania od nowa.
Odradzania się.
Pogłębiania wiary.
Uczenia się Boga coraz bardziej.
I uczenia się człowieka coraz bardziej.
Nie zatrzymać się.
Nie skostnieć.
Nie zgubić zachwytu.
Chcę nadal umieć wzruszać się Eucharystią.
Słowem Bożym.
Ludzkim cierpieniem.
Czyjąś spowiedzią.
Czyimś powrotem do Kościoła.
Cudzą radością.
Cudzym łzami.
Po piętnastu latach chcę nadal mieć serce księdza…
ale serce młode.
Żywe.
Czułe.
Prawdziwe.
Oddane Bogu do końca. ❤️
A dziś…
po prostu dziękuję.
Bogu — za powołanie.
Ludziom — za obecność.
Kościołowi — za miejsce.
I za każdą drogę, którą mogłem przejść do tej chwili.
Jeśli możesz…
proszę Cię dziś o modlitwę. 🙏🏻
O wierność.
O pokorę.
O siłę, kiedy przyjdzie zmęczenie.
O radość, kiedy będzie trudno.
O odwagę, by iść dalej.
O serce czyste i gorące.
I o to, żebym nigdy nie zgubił Tego, który mnie powołał.
Bo naprawdę… mimo wszystkiego… warto być księdzem. ✨✝️🤍
1 week ago | [YT] | 225
View 13 replies
ks. Robert Bielawski
Drodzy! ❤️
Serdecznie zapraszam Was w czwartek (28 maja) na Mszę Świętą o godz. 18.00 podczas której będę dziękował Panu Bogu za 15. rocznicę przyjęcia przeze mnie sakramentu kapłaństwa 🙏✝️
Będzie mi ogromnie miło, jeśli będziecie razem ze mną tego dnia — swoją obecnością, modlitwą i życzliwością. Proszę Was szczególnie o modlitwę w mojej intencji, a także w intencji moich współbraci z roku, którzy również będą ze mną świętować ten jubileusz.
Pięknym darem będzie także przyjęta w naszej intencji Komunia Święta 🤍
☕🍰 A nasze wspólne spotkanie przy kawie i cieście planujemy w najbliższą niedzielę o godz. 14:00 — jeśli pogoda dopisze — w altanie i ogrodach Domu Parafialnego. Będzie okazja, by pobyć razem, porozmawiać i po prostu nacieszyć się wspólnym świętowaniem.
Z serca zapraszam i już dziś dziękuję za Waszą obecność 💛
1 week ago | [YT] | 119
View 3 replies
ks. Robert Bielawski
Czy kiedykolwiek się nad tym zastanawialiście? Czy w ogóle to zobaczyliście? 👀
Na szczycie bazyliki jest korona. 👑
Ale nad koroną stoi krzyż. ✝️
I to jest bardzo mocne.
Bo człowiek całe życie walczy o swoje „korony”:
żeby coś znaczyć, żeby wygrać, żeby być zauważonym, żeby mieć rację.
A Bóg z samej góry bazyliki mówi nam prosto:
to nie korona zbawia człowieka. Zbawia krzyż.
Korona może mówić o chwale.
Krzyż mówi o miłości.
Korona może błyszczeć.
Krzyż potrafi krwawić.
Korona może być na głowie.
Ale krzyż musi być w sercu. ❤️
I może dlatego jest najwyżej — żebyśmy nie zapomnieli, że ponad wszystkim, co ludzkie, jest Chrystus.
Ponad naszymi ambicjami.
Ponad bólem.
Ponad grzechem.
Ponad śmiercią.
Ponad tym, co się rozsypało.
Jest krzyż.
A tam, gdzie jest krzyż Chrystusa, tam ostatnie słowo nie należy do ciemności.
Podnieś dziś głowę.
Zobacz tę wieżę.
I zapytaj siebie bardzo uczciwie:
czy w moim życiu krzyż naprawdę jest wyżej niż moja korona? 🙏
2 weeks ago | [YT] | 114
View 4 replies
ks. Robert Bielawski
Są takie słowa w Piśmie Świętym, które nie głaszczą po głowie.
One zatrzymują. Budzą. Czasem nawet trochę bolą.
Ta homilia jest właśnie o takim zdaniu.
Krótkim. Prostym. Ale bardzo niewygodnym.
🎧 Posłuchaj całości — może odkryjesz, że Wniebowstąpienie mówi o Tobie więcej, niż myślisz.
3 weeks ago | [YT] | 4
View 0 replies
ks. Robert Bielawski
🔥 Pykło dziś 7 000 subskrybentów na YouTube! 🔥
Chcę Wam z całego serca podziękować za Waszą obecność, codzienny odsłuch Ewangelii, komentarze, wiadomości, udostępnienia i każde dobre słowo. ❤️
To naprawdę budujące, że każdego dnia możemy razem zatrzymać się przy Słowie Bożym — choćby na chwilę, w biegu, przy kawie, w drodze do pracy czy szkoły. 📖✨
Dziękuję, że jesteście.
Dziękuję, że słuchacie 🙌
Niech to Słowo dalej idzie w świat — prosto, konkretnie i z nadzieją. 🚀
Bogu niech będą dzięki! 🙏
#EwangeliaNaDziś #SłowoBoże #YouTube #Dziękuję
3 weeks ago | [YT] | 55
View 5 replies
ks. Robert Bielawski
Nie potrzeba żadnych filtrów… odpowiedni czas, jedna chwila, zachód słońca… takie cuda w stóp klatce nie są tylko w mediach społecznościowych…. Odłóż telefon i popatrz wokół siebie
3 weeks ago | [YT] | 111
View 0 replies
ks. Robert Bielawski
🌿 Maj.
Kościoły otwarte dłużej.
Śpiew Litanii unoszący się wieczorem.
Światło świec.
Ludzie stojący obok kapliczek, Krzyży….
I niebo, które o tej porze roku wygląda jakoś bliżej Boga. ✨
A człowiek?
Człowiek nadal niespokojny.
Mamy coraz więcej możliwości.
Coraz szybsze życie.
Coraz więcej kontaktu z ludźmi.
A jednocześnie coraz więcej pustki. 🍂
I właśnie dlatego Maryja jest tak potrzebna współczesnemu światu. 🤍
Bo Ona nie uczy wielkich słów.
Ona uczy obecności.
Ciszy.
Wierności.
Modlitwy wtedy, gdy nikt nie widzi. 🙏
Wiara nie zaczyna się od wielkich deklaracji.
Wiara zaczyna się wtedy,
gdy po ciężkim dniu człowiek jeszcze potrafi spojrzeć w niebo.
Gdy mimo łez nadal zapala świecę.
Gdy mimo rozczarowań nadal ufa Bogu. 🌙
Może dlatego nabożeństwa majowe mają w sobie coś tak niezwykłego…
Bo przypominają nam dzieciństwo wiary.
Proste serce.
Prostą modlitwę.
Proste „Zdrowaś Maryjo”, które czasem znaczy więcej niż tysiące słów. 🌹
I może właśnie dziś trzeba mniej analizować życie…
a bardziej uklęknąć. ✨
4 weeks ago | [YT] | 212
View 9 replies
ks. Robert Bielawski
„Polska to jest wielka rzecz.” 🇵🇱
— Józef Piłsudski
Czasem wielkie rzeczy są bardzo proste.
Polska jest wielka nie dlatego, że zawsze była silna, ale dlatego, że nie przestała być sobą.
Biało-czerwona flaga… 🇵🇱
Dla wielu to tylko dwa kolory.
A przecież za nimi stoją konkretni ludzie: nasi dziadkowie, pradziadkowie, całe pokolenia, które żyły, modliły się, pracowały i często cierpiały, żebyśmy dziś mogli spokojnie żyć.
Polska to nie tylko historia z podręczników. 📖
To wiara przekazywana w rodzinach. 🙏
To znak krzyża robiony przed drogą. ✝️
To modlitwa szeptana w trudnych chwilach. 🤍
A 3 maja 🇵🇱 to przypomnienie, że wolność to nie tylko dar, ale też odpowiedzialność. Że trzeba ją budować mądrze, uczciwie,dzień po dniu.
Być Polakiem to coś więcej niż urodzić się tutaj.
To pamiętać, skąd jesteśmy.
To nie wstydzić się wiary. 🙏
To żyć tak, żeby po nas też coś dobrego zostało.
Bez wielkich słów.
Po prostu — być w porządku. 🤍
Wobec Boga, wobec drugiego Człowieka i wobec swojej Ojczyzny. 🇵🇱
1 month ago | [YT] | 136
View 2 replies
Load more