Życie Bez Stresu

Rozwój świadomości poprzez Technikę uwalniania oraz uwalnianie emocji bazując na naukach Dr. Davida Hawkinsa


Życie Bez Stresu

W gorącym lipcu czeka nas gorący temat związków i relacji!

Ubiegłoroczna edycja pokazała, że temat jest ważny i bardzo potrzebny. Dziękuję wszystkim uczestnikom, którzy przetarli szlak!

Pokazała także, że poprzez pracę z podświadomością nawet w ciągu jednego miesiąca można dokonać zdumiewających odkryć i poczynić widoczne postępy.

To ostatnie nazywam "magią relacji". Chodzi o zjawisko, w którym nie pracuję nad drugą osobą, ani nawet relacją. Pracuję w ciszy nad sobą - ograniczającymi przekonaniami, nastawieniami czy emocjami. W efekcie druga osoba zaczyna inaczej się przy mnie zachowywać, inaczej zwracać, a dotychczasowe trudności, które były pomiędzy nami, znikają.

To dlatego, że w nas coś się zmieniło. Inaczej patrzymy, mamy inną intencję, używamy innych słów. Ludzie to wyczuwają i dostrzegają. Przestają stawiać opór, otwierają się. Niesamowite!

Warsztat będzie miał uniwersalny charakter. Będzie dotykał zarówno tematów damsko-męskich (dla osób w związkach i singli), jak i relacji profesjonalnych czy tych z najbliższymi (dzieci, rodzice).

Gdy spojrzymy głębiej, zauważymy, że relacje z ludźmi opierają się na podobnych zasadach i dynamikach. Przykładem jest ta, która mówi, że ile z siebie damy, tyle wróci.

Gdy niewiele wraca, to najłatwiej byłoby obwinić innych czy świat, lecz to niewiele zmieni. Rozsądniej byłoby zobaczyć, w co takiego wierzymy na temat siebie i drugiej osoby czy całej grupy (kobiet lub mężczyzn). Czego szukamy, co chcemy poczuć, czego nie chcemy czuć, czego się obawiamy i co chronimy.

Warsztat będzie skupiał się na zaprzestaniu powtarzania tych samych schematów i budowania relacji bez lęku, kontroli i poświęcania siebie.

Wykonamy ćwiczenia introspekcji (przyglądanie się i unieważnianie podświadomych przekonań), uwalniania, a nawet wizualizacje.

To wszystko po to, aby budować mocne i dojrzałe związki i relacje!

Gorąco zapraszam na tę fascynującą podróż w głąb siebie!

„Polecam dla każdego, kto chce, aby jego związek oraz wszystkie relacje weszły na inny poziom” - Marzena

Szczegóły:
www.zyciebezstresu.pl/introspekcja-warsztat/

2 days ago | [YT] | 13

Życie Bez Stresu

Szybkie przypomnienie dla osób, które odłożyły decyzję 'na później'.

To już w ten weekend :)

Jeżeli masz ochotę spędzić czas na podróży do wnętrza, przypomnieć sobie z czego wynika stres, doświadczyć go (aby pozwolić mu odejść), przejść przez uwalnianie większości emocji z mapy świadomości, 'naładować baterie', poznać osoby kroczące tą rzadko przemierzaną drogą i (być może - zrobimy co w naszej mocy) doświadczyć wyższych uczuć akceptacji czy relaksu, to zapraszam!

www.zyciebezstresu.pl/warsztat-uwalniania

3 days ago (edited) | [YT] | 18

Życie Bez Stresu

Dla Ojców i ich dzieci!

Hej Tato! Dziś Twoje bardzo ważne święto!

Bycie mężczyzną, który jest dla kogoś ojcem, to według mnie jedno z największych wyzwań tego świata.

Z jednej strony chcesz być przykładem odpowiedzialności, troski i dotrzymywania słowa, bo tylko wtedy możesz wymagać tych cech od własnych dzieci.

Z drugiej strony chcesz je jak najwięcej nauczyć tego, co praktyczne, co rozsądne i jak działa ten świat. Chcesz, aby sobie poradziły, aby siebie szanowały i byli szanowani. Chcesz, aby odnosiły sukcesy i były szczęśliwe.

Z trzeciej strony masz swoją rolę w rodzinie. Zazwyczaj pracujesz najwięcej lub najciężej, zazwyczaj to nie Ty spędzasz większość czasu ze swoimi dziećmi. Często też świat potrzebuje Twoich zdolności i kompetencji, więc odejmujesz z czasu przeznaczonego na rodzinę.

Z czwartej strony ciąży na Tobie ogromna presja. Wymaga się od Ciebie, abyś wszystko ogarniał, był chodzącym spokojem, był przykładem zdrowia i sukcesów. Wymaga się od Ciebie, abyś był psychologiem, mechanikiem, hydraulikiem, elektrykiem, masażystą, lekarzem, nauczycielem, coachem, ogrodnikiem i tysiącem innych ról.

A z piątej strony miałeś swojego nieidealnego ojca, który nie zawsze miał dla Ciebie czas, który często bywał surowy lub nieobecny. Nie miałeś od kogo się tego wszystkiego nauczyć, więc nadrabiasz po godzinach. Jednocześnie nadal trzymasz w sobie mieszankę bólu, cierpienia, smutku, żalu i nienawiści.

Jest też szósta strona. Na zasmażkę masz ego, które co chwilę Cię rozprasza, zalewa pragnieniami, non stop krytykuje, kusi do przemocy i używek, a miłość, łagodność czy przebaczenie - nieustannie wyśmiewa.

A to tylko kilka stron tej roli.

Piszę o tym, abyśmy jako ojcowie, byli dla siebie bardziej wyrozumiali i mniej perfekcyjni. Masz prawo, aby nie wszystko ogarnąć, a czasem też coś zawalić. Masz prawo czuć wściekłość, choć chciałbyś emanować spokojem. Masz prawo czuć nienawiść do swojego ojca, bo nie miał dla Ciebie czasu. Masz prawo być nieidealnym.

Pamiętaj, że nie jesteś w tym wszystkim sam. Jedziemy wszyscy na tym samym wozie. Są inni, którzy chętnie Cię wesprą, gdy masz doła. A potem Ty zrobisz to samo dla innych. Przyjęcie wsparcia nie jest oznaką słabości, tylko mądrości.

Pamiętaj także, że mądrość wszystkich mężczyzn, którzy żyli przed Tobą na tej planecie, jest w Tobie i masz do niej dostęp. Wystarczy intencja, wystarczy zapytać, co byłoby teraz słuszne, rozsądne i właściwe. Wystarczy szczerze przyznać się, że czegoś nie ogarniasz, odczuwasz bezradność i potrzebujesz prowadzenia. Nie musisz tego nikomu mówić, możesz zrobić to w ciszy. Minie dzień czy dwa, a odpowiedź się pojawi. Ucz się zaufania do swojej wewnętrznej mądrości, bo jest większa, niż kiedykolwiek mogłoby Ci się wydawać.

I zawsze kieruj się rozsądkiem, nigdy emocjami. Gdy się pojawiają, idź do jaskini i poczekaj, aż opadną. Nawet jeżeli ktoś się na Ciebie obrazi, że w trakcie rozmowy wyszedłeś, to i tak to jest 100 x lepsze niż pozwolenie, aby emocje, agresja czy przemoc wzięły górę.

A jako dzieci naszych ojców, zachęcam nas, aby bez względu na to, co się wydarzyło, zechcieli ich zrozumieć, niż osądzać. Nie mamy pojęcia, z czym się mierzyli, gdy podejmowali decyzje, za które ich potępiamy. Nie wiemy co czuli i czym byli ogarnięci. To, co jest pewne - jeżeli to były negatywne czyny, to naszych ojców tam było. Byli ogarnięci negatywną egoistyczno-zwierzęcą energią. To nie ich dusza doprowadziła do problemów i cierpienia, tylko ich ego.

Paradoksalnie, ale nasi ojcowie nie potrzebują niczego bardziej niż naszego przebaczenia. W ten sposób damy im najpiękniejszy prezent, ponieważ pokażemy im, że mają w sobie dobro i piękno. Gdy je ujrzą, będzie im łatwiej wybaczyć samym sobie.

Dziś mamy piękny dzień, w którym uczymy się patrzeć na naszych ojców oczami miłości. Z jednej strony jako ludzie nie byli idealni, jednak dla nas, ich dzieci, byli perfekcyjni. Dali nam perfekcyjne szanse, abyśmy nauczyli się wybaczania, miłości i wyrozumiałości.

Nie jest sztuką wybaczyć świętemu bez skazy. Sztuką jest wybaczyć temu, któremu wiele do świętości brakuje.

I choć często przez wiele dekad nie chcemy słyszeć o wybaczeniu, to gdy w końcu nabierzemy odwagi, aby to zrobić, odkrywamy, że nie było czego wybaczać. Wszystko, co się wydarzyło, miało się wydarzyć, ponieważ było lekcją, którą mieliśmy przejść.

Jeżeli nadal masz okazję pogadać, przytulić czy zbić piątkę ze swoim ojcem, bardzo Cię do tego zachęcam. Ja już tego przywileju nie mam, a chętnie poszedłbym z nim na lody, pokopał w piłkę i posłuchał jego niekończących się dowcipów. Na szczęście zdążyłem mu powiedzieć, że go kocham, wybaczam i za wszystko dziękuję. Jeżeli Ty nie masz takiej okazji, powiedz to w ciszy. Masz go nadal w swoim sercu, więc jego świadomość to usłyszy.

Dziękuję każdemu Ojcu za jego obecność i wszystkie lekcje.

Dziękuję Tobie, że zechciałaś/zechciałeś to przeczytać.

Wspaniałego dnia!
🤍

Kamil

4 days ago | [YT] | 30

Życie Bez Stresu

Pytanie na dziś:

Czy aktualnie w Twoim życiu jest jakaś nierozwiązana sytuacja? Jakieś wyzwanie czy trudność, na którą szukasz rozwiązania?

Jeżeli tak, ten artykuł jest dla Ciebie.

Co robi większość osób w takiej sytuacji?

To, co wydaje się najbardziej oczywiste - szukają rozwiązania.

Siadają w fotelu i zaczynają w myślach zadawać sobie pytania:

Hmm, jakby to ogarnąć? Jak to rozwiązać? Jaki jest na to sposób? Co z tym zrobić? Jak się tego pozbyć?

Taki proces to robienie sobie pod górkę. Istnieje efektywniejsza droga.

Zanim zabrałbym się za szukanie rozwiązania, zastanowiłbym się, dlaczego jeszcze go nie widzę?

Dlaczego jeszcze nie masz rozwiązania sytuacji, w której się znajdujesz? Dlaczego nadal nie wpadłaś/wpadłeś na genialne wyjście, na którym wszyscy korzystają i nikt nic nie traci? Dlaczego wciąż nie widzisz sposobu na poradzenie sobie z tym wyzwaniem?

Oto odpowiedź:

Ponieważ coś blokuje to rozwiązanie. Istnieje jakiś korek, ściana, sufit - coś, co sprawia, że pozytywne rozwiązanie nadal nie jest dla Ciebie oczywiste.

Tutaj potrzebujemy odrobinę kontekstu. Chodzi o pewną informację, którą prawdopodobnie po latach uznasz za jedną z najcenniejszych, na jakie natrafiłaś/natrafiłeś:

W momencie, w którym w umyśle pojawia się pytanie, istnieje już w nim odpowiedź.

W sekundzie, w której zrodziło się pytanie „Jak mam to ogarnąć”, w tej samej sekundzie była już dostępna odpowiedź.

Wniosek:

Na każde z Twoich aktualnych, dzisiejszych pytań, istnieje już odpowiedź. Co więcej, ta odpowiedź jest już w Tobie, Twoim wnętrzu, Twoim umyśle. Ona Cię nigdy nie opuściła.

Bez znaczenia czy chodzi o pytanie dotyczące zdrowia, relacji, pracy czy pieniędzy. Odpowiedź na pytanie, co byłoby najwyższym dobrem dla Ciebie i wszystkich, jakie rozwiązanie byłoby najrozsądniejsze - ta odpowiedź jest już w Tobie i na Ciebie ‚czeka’.

I gdyby spojrzeć z tej perspektywy, wówczas to całe siłowanie się, głowienie i trojenie, aby znaleźć tę odpowiedź, wygląda jak syzyfowa praca i robienie sobie pod górkę.

Dlaczego?

Ponieważ w ten sposób nie znika blokada, przez którą jej nie widzisz!

Wyobraź sobie, że na rzece jest tama. Za tamą woda płynie małym strumieniem. I Ty, zamiast zająć się tamą, stoisz 10 metrów dalej i próbujesz zrobić coś, aby płynęło więcej wody.

Będziesz się siłować, kombinować, trudzić i pocić, a efekt będzie mizerny. Być może popłynie odrobinę więcej, ale dalej to będzie niewiele.

Niby coś robisz, ale nie tam, gdzie potrzeba! Brzmi znajomo? Gdyby ktoś z boku na Ciebie spojrzał, to mógłby odnieść wrażenie, że od rana do wieczora ciężko pracujesz nad rozwiązaniem sytuacji. Tylko że to działanie jest totalnie nieefektywne. I my tak często postępujemy. Wydaje się nam, że jeżeli tak bardzo dużo robimy, to powinniśmy mieć lepsze efekty. Sęk w tym, że nie robimy tego, co trzeba, dlatego efekty są niewielkie.

Wróćmy do głównego tematu.

Rozwiązanie Twojej obecnej sytuacji pojawi się naturalnie, gdy przeszkody zostaną usunięte.

To, co bardzo polecam, to zadanie sobie innego pytania:

Co sprawia, że nie widzę rozwiązania? Co takiego blokuje zobaczenie prawdy w tej sytuacji? Co takiego czuję na temat tej sytuacji, że umysł nie pokazuje mi rozwiązania?

Czyli przenosisz skupienie z szukania rozwiązania na szukanie blokady, przez którą go nie widzisz. To zupełnie inny kierunek! Zamiast w lewo, idziesz w prawo.

I teraz przychodzi geniusz doktora Hawkinsa:

„Nie szukaj odpowiedzi, lecz uwolnij emocje ukryte za pytaniem”

I szerszy kontekst tej wypowiedzi:

„Zaskakująca jest często skuteczność Techniki Uwalniania w rozwiązywaniu problemów. Bardzo ważne jest zrozumienie procesu, który się wtedy odbywa, ponieważ znacznie różni się od metod powszechnie stosowanych. Najszybsze, najłatwiejsze i najskuteczniejsze jest podejście „Nie szukaj odpowiedzi, lecz uwolnij uczucia ukryte za pytaniem”. Kiedy uwolnimy i odpuścimy podstawowe uczucie związane z problemem, możemy odpuścić wszystkie pozostałe emocje, dotyczące go. Gdy ostatecznie i w pełni uwolnimy i odpuścimy wszystkie te elementy, rozwiązanie problemu będzie już dla nas czekać” - D. Hawkins

Stosuję tę metodę na co dzień od lat. Gdy nie widzę rozwiązania danej sytuacji, sprawdzam, czy mam na dany temat jakieś emocje lub osądy. Robię introspekcję, aby dowiedzieć się, w co wierzę lub siadam do uwalniania, jeżeli pojawiają się emocje.

W ten sposób czasem odpowiedź jest w ten sam dzień, czasem na następny, a czasem za dwa tygodnie (bo przykładowo okazało się, że tą tamą był stos lęku, który następnie codziennie przez te dwa tygodnie uwalniam).

I jak napisał doktor Hawkins, na końcu tego procesu (gdy emocja/przekonanie zostaną uwolnione) czeka na mnie odpowiedź i pozytywne rozwiązanie sytuacji.

Zakładam, że ono jest od początku, po prostu ja z jakiegoś powodu go nie widzę. I po wszystkim zawsze odkrywam, że go nie widziałem, bo chciałem mieć rację i trzymałem się jakichś emocji.

Gdy prowadzę konsultacje, proces jest podobny. Rozmówca przychodzi z pytaniem lub wyzwaniem, a ja zamiast doradzać co ma zrobić (strzeżmy się ludzi, którzy nam doradzają!), kieruję jego uwagę na blokady w nim samym, które uniemożliwiają mu zobaczenie prawdy w danym temacie.

Ta metoda rozwiązywania problemów nie zawodzi, ponieważ opiera się na tzw. prawie absolutnym, które mówi, że prawda (dotycząca dowolnego aspektu naszego życia) jest w nas, a nie poza nami.

Dlaczego więc jej nie dostrzegamy? Bo wierzymy, że ją znamy, że wiemy lepiej i mamy rację (duma) oraz nie chcemy się przyznać, że jej nie znamy (pokora). Gdybyśmy tak zrobili, czyli odpuścili to, co myślimy i czujemy na dany temat, wówczas ona naturalnie by się pokazała (objawiła).

Dziękuję za Twoją uwagę!

Mam nadzieję, że znajdowanie rozwiązań na wszystkie Twoje wyzwania będzie dla Ciebie prostym i radosnym procesem!

Pozdrawiam bardzo gorąco!
Kamil

Ps. Jeżeli chcesz otrzymywać bezpłatne artykuły w podobnym stylu co tydzień do skrzynki pocztowej, zachęcam, aby dołączyć do niedzielnego Newslettera Bez Stresu:

www.zyciebezstresu.pl/

6 days ago | [YT] | 60

Życie Bez Stresu

Dzień dobry!

Przez kilka ostatnich dni niewiele pisałem (aczkolwiek nagrałem nowy 20-minutowy odcinek do serii o uzależnieniach) ze względu na przygotowania do Warsztatu Stacjonarnego, do którego został już tylko tydzień!

Plan jest taki, że w pierwszy dzień skupimy się na radzeniu sobie ze stresem. Zaczniemy od przypomnienia kontekstu i fundamentów uwalniania. Przyjrzymy się temu, skąd bierze się stres, gdzie jest jego źródło i czym go w sobie trzymamy. Oczywiście będziemy także uwalniali. Będzie strach, będzie opór, będą pragnienia i zobaczymy co jeszcze!

Podjąłem decyzję o dodatkowym skupieniu się (czego nie było w pierwotnym planie) na blokadach uwalniania. Bo jednym jest wiedzieć, jak się uwalnia, a drugim jest faktycznie to robić, a z tym bywa różnie.

To oczywiście nie przypadek, że tuż przed sięgnięciem po metodę, która realnie zmniejsza nasz stres, przypomina się nam 10.000 ważniejszych rzeczy, które nie mogą poczekać nawet minuty dłużej!

Mam intencję, aby każdy po tym spotkaniu miał w sobie więcej jasności oraz ochoty do kontynuowania tego procesu, dlatego przyjrzymy się przyczynom tego, że odkładamy go na bok, chociaż to on ekspresowo przybliża nas do wszystkiego, czego szukamy.

Drugi dzień przeznaczymy na tematy dotyczące poczucia wartości. Od winy po niezasługiwanie. Przy uwalnianiu ich we własnym zakresie często pojawia się (całkowicie zrozumiały) opór. W końcu powiedzenie „dół mapy świadomości” nie wzięło się z niczego. Dosłownie czujemy jakbyśmy byli na samym dole! Dlatego niechętnie mierzymy się z tymi emocjami, a właśnie to praca u podstaw wnosi tak wiele dobrych zmian.

Zostawimy też przestrzeń na to, co może pojawić się jako potrzeba grupy. Każda jest inna, nieprzypadkowa i zazwyczaj przerabia podobne lekcje.

Każdego dnia wykonamy również ćwiczenia uwalniania oporu przed pozytywnymi uczuciami. Będziemy się uczyli, jak je w sobie wzmacniać, bo na co dzień, gdy nie uwalniamy, to co robimy? Oczywiście koncentrujemy uwagę na wdzięczności, docenieniu czy radości! Czyli zamiast myśleć o pozbyciu się stresu, skupiamy się na spokoju i pozytywnych stanach.

PS. W załączniku kilka warsztatowych slajdów

PPS. Dziękuję wszystkim, którzy postanowili spędzić te dwa dni podczas tego warsztatu. Proszę się wyspać i przyjść z otwartym umysłem : )

PPPS. Nadal mamy miejsca. Szczegóły: www.zyciebezstresu.pl/warsztat-uwalniania

Zatem wracam do pracy!
Radosnego i mocnego weekendu!
Kamil

1 week ago | [YT] | 37

Życie Bez Stresu

[Kilka przemyśleń na temat Warsztatu Uwalniania]

Zaczynam dostrzegać, szczególnie po pytaniach, które otrzymuję, że idea spotkania na żywo (warsztatu stacjonarnego) jest wielowymiarowa.

Do tej pory wydawało mi się, że będziemy pracowali wyłącznie nad tym, co będzie tematem zajęć. Teraz zdaje sobie sprawę, że każdy ma dodatkowo własne procesy, szczególnie związane z wyjściem do ludzi, spędzeniem z nimi dwóch dni na sali i wszelkimi lękami, które mogą się pojawić: że ktoś za coś mnie oceni/osądzi, a co jak się rozpłaczę, a co jak grupa będzie za mała lub za duża, a jak ktoś się dowie, że mam w sobie emocje, a jak ktoś pomyśli, że sobie nie radzę, jeżeli tu jestem itp.

I wiecie co? To mnie dodatkowo utwierdza w idei prowadzenia takich warsztatów!

Widzę, jak wielka jest ta wartość dodana. Nawet gdybyśmy przez cały ten czas siedzieli, patrzyli na siebie, opowiadali dowcipy i niczego nie uwalniali, to dla wielu osób byłby to sukces! (I gratis bylibyśmy zdrowsi dzięki takiej dawce humoru).

Sukces, bo wyszły z domu, bo wybrały odwagę, bo nie posłuchały strachu, bo wzięły odpowiedzialność za osądy w umyśle.

Przypominam o mechanizmie projekcji/lustra. W tym przypadku świetnie działa, bo to warsztat rozwoju świadomości i… pewnie wszyscy będą tacy „ąę”, tacy święci, duchowi, a może i oświeceni!

I gdy umysł tak to postrzega, to od razu wyciąga i pokazuje nam wszystko, co rzekomo z nami jest nie tak:

„I Ty wśród tych wszystkich oświeconych? A co jak wyjdzie, że jesteś tylko człowiekiem, który nadal ma w sobie emocje! A co jak oni się dowiedzą, że nadal masz ego!?”

To jest ten element, którego nie ma podczas spotkań online. O ile podczas Warsztatów Introspekcji niektórzy włączają kamery (dziękuję!), to podczas czwartkowych sesji mamy pełną anonimowość. I z jednej strony to jest ogromną wartością, bo niektóre osoby z różnych względów nie chcą siebie pokazywać. Jednak z drugiej, jest to też dość wygodne.

Dlatego stacjonarne spotkanie na żywo w tym aspekcie może nie być do końca wygodne. I gdyby to były warsztaty gotowania, to faktycznie można by zrobić wszystko, aby tej niewygody uniknąć. Jednak tu dochodzi do paradoksu, ponieważ celem tej całej pracy, ale też pośrednim celem spotkania stacjonarnego jest uwolnienie pragnienia, aby wszystko było emocjonalnie wygodne i awersji do wszelkiej emocjonalnej niewygody. Uwolnienie oporu przed życiem, przed ludźmi, przed widocznością, przed pokazaniem siebie, przed prawdą na swój temat.

Przypuszczam, że gdy będzie już po wszystkim, gdy doświadczymy tej atmosfery wzajemnej akceptacji, każdy będzie się śmiał ze swoich wcześniejszych lęków i osądów. Jednak proces zawsze jest ten sam, najpierw wybieramy odwagę, aby zmierzyć się z tym, czego się boimy i gdy już to zrobimy, to potem odkrywamy, że „Nie ma się czego lękać (KC)” i że pod każdym lękiem kryje się radość, jak to Dr. Hawkins rzekł.

Dziękuję za stworzenie okazji do tych wszystkich odkryć i objawień!

Do zobaczenia za niecałe 3 tygodnie!

Wspaniałego dnia!
Kamil

Szczegóły warsztatu:
www.zyciebezstresu.pl/warsztat-uwalniania

2 weeks ago (edited) | [YT] | 27

Życie Bez Stresu

To nie głód nas więzi, tylko kara, która przychodzi później.

W mailu wysłanym do uczestników wczorajszego warsztatu introspekcji opisałem mechanizm uzależnień. Uznałem, że ta wiedza jest na tyle ważna, że podzielę się nią również tutaj.

Oczywiście takich mechanizmów można opisać wiele, z różnych stron i różnymi słowami.

Chciałbym zwrócić uwagę na to, co dzieje się, gdy już ulegniemy *impulsowi.

(Impulsem może być jedzenie, używka, gra, zakupy, narzekanie, wybuch emocjonalny itp.)

1. Napięcie

Zacznijmy od napięcia. Jest sobie miły i spokojny dzień i nagle pojawia się w nas charakterystyczne napięcie. Ono może mieć dowolny charakter. Doświadczamy go jako emocjonalnego dyskomfortu.

Następnie to napięcie prowadzi do:

2. Głodu

Uruchamia się głód na słodycze, alkohol, masturbację, zajrzenie do social media, przejrzenie informacji o świecie, zagranie w grę itp.

Doświadczamy go jako poczucia MUSZĘ. Wewnętrznego przymusu, który wydaje się mocniejszy od nas.

Ten głód zazwyczaj brzmi bardzo rozsądnie. Podczas warsztatu wykonaliśmy kilka ćwiczeń, aby zobaczyć, jak nas przekonuje, czym nas straszy, co nam obiecuje. Twierdzi, że będzie nam lepiej, że ulży, że to nic takiego, że wszyscy tak robią i raz nie zaszkodzi, że oszalejemy, jak nie sięgniemy po to coś, że będzie ciężko i będziemy cierpieć.

Finał jest taki, że:

3. Ulegamy

Ulegamy impulsowi. Sięgamy po to, co wcześniej obiecywaliśmy sobie, że już nie sięgniemy.

Dzięki temu, że ulegliśmy, odczuwamy:

4. Chwilową ulgę

Pragnienie zostało zaspokojone. Odczuwamy chwilowy spokój, przyjemność lub satysfakcję. Nie ma już napięcia, nie ma głodu. W końcu upragniony relaks.

I tu zaczyna się moment, na który chciałbym zwrócić szczególną uwagę. Ten relaks niestety nie trwa wiecznie (ponieważ nie pochodzi z naszego wnętrza, tylko najczęściej został wywołany jakąś zewnętrzną substancją, czynnością itp.).

Relaks się kończy, a my odczuwamy:

5. Wstyd i poczucie winy!

Dociera do nas, że ulegliśmy, że złamaliśmy obietnicę, że słabość wygrała, że znów 1:0 dla naszego ego. Uświadamiamy sobie, że odpalił się stary mechanizm szukania ulgi, któremu ulegliśmy. Dodatkowo mamy już w sobie wiele przekonań i osądów na temat porażek i nas samych, co prowadzi nas do

6. Samokarania

Zaczynamy wpadać w spiralę potępiania, biczowania, upadlania, zawstydzania czy autoagresji. Czujemy się słabi i beznadziejni. Twierdzimy, że zawiedliśmy, pojawia się zwątpienie, czy kiedykolwiek wyjdziemy z tego cyklu.

I teraz robi się interesująco, ponieważ ten wstyd, wina i mechanizm samokarania prowadzą do

7. Napięcia !!!

Wracamy do punktu wyjścia! Odczuwamy niekomfortowe napięcie. Wybudza nas w nocy, pojawia się po rano lub wraca wieczorem. Jest nieprzyjemne i niewygodne. Po chwili umysł wyświetla nam obraz, jak moglibyśmy pozbyć się napięcia, co prowadzi nas do…

8. Głodu

I resztę historii już znamy.

Napięcie ➡️ Głód ➡️ Uleganie ➡️ Chwilowa ulga ➡️ Wstyd/wina ➡️ Samokaranie ➡️ Napięcie ➡️ Głód

W takim mechanizmie można „utknąć” na dziesięciolecia.

To, na co chciałem zwrócić uwagę, to wina/wstyd, które są paliwem dla dalszego napięcia.

Obwinianie siebie, wyzywanie od słabych, potępianie, zawstydzanie, to wszystko stanowi paliwo/pożywkę dla kolejnych napięć, od których będziemy znów szukali ulgi.

Co w takim razie zrobić?

Uświadomić sobie, że zarówno wina, jak i wstyd w niczym nas nie chronią i w niczym nie pomagają. To kłamstwo!

Wina i wstyd nie chronią przed popełnianiem błędów, nie czynią nas bardziej moralnymi, nie strzegą od egoizmu czy folgowania sobie. Wina nas nie pilnuje i nie pomaga w poprawieniu siebie. Wina i wstyd prowadzą do destrukcji, a nie do życia i zdrowia. Wina i wstyd są paliwem dla uzależnień i przywiązań, a nie drogą do wolności.

Do zdrowia i wolności prowadzi łagodność wobec siebie. Wybaczenie sobie! Traktowanie siebie życzliwie, nawet wtedy, gdy ulegniemy impulsowi. To one sprawiają, że nie uruchamia się spirala winy i wstydu. Bierzesz odpowiedzialność za to, co się wydarzyło i sobie wybaczasz! Nie szukasz dla siebie kary, nie idziesz w destrukcję, tylko traktujesz siebie łagodnie, nawet wtedy, gdy zdarzyło Ci się ulec impulsowi. Łagodnie, to nie znaczy, że sobie pobłażasz. Widzisz, co się stało, uznajesz to i bierzesz odpowiedzialność bez niszczenia siebie.

Odpowiedzialność jest tym, na co zamieniamy poczucie winy. Wyciągamy wnioski, wyrażamy skruchę, jeżeli zrobiliśmy coś przeciwko komuś, dążymy do zadośćuczynienia, lecz nie wymierzamy sobie kary tkwieniem w winie, bo ona nie wnosi nic pozytywnego w niczyje życie.

Poprzez nieustanne wybaczanie sobie, życzliwość wobec siebie, łagodność, stajemy się wewnętrznie coraz mocniejsi i właśnie dzięki temu nadejdzie dzień, w którym będziemy już tak mocni, aby zrezygnować z danego uzależnienia czy przywiązania. Ono już nie będzie nam potrzebne.

Mocny człowiek to taki, który jest wyrozumiały, łagodny i wybaczający, a nie surowy, potępiający czy karzący. Bierze odpowiedzialność i rezygnuje z winy. To żadna sztuka, aby siebie potępić czy krytykować, to każdy potrafi.

Sztuką jest powiedzieć: wybaczam sobie! Odpuszczam sobie! Nie będę siebie potępiał za błąd. Miałem prawo go popełnić. Jestem człowiekiem, a nie świętym chodzącym po wodzie. Nie jestem żadnym grzesznikiem, to był po prostu błąd. Nadal jestem wartościowy. Wezmę za niego odpowiedzialność, wyciągnę wnioski, zrobię wszystko, aby więcej go nie popełnić, lecz nie przestanę siebie szanować.

Oto recepta na wyjście z przywiązań i uzależnień. Miłowanie siebie, a nie potępianie. Wyrozumiałość dla człowieczej nieidealnej natury.

Troszcz się o siebie, szanuj i bądź dla siebie łagodna/łagodnym. Zasługujesz na wybaczenie zawsze, bez względu na przeszłe błędy. Wyciągaj wnioski, napraw to, co możesz, przeproś i szukaj wsparcia, lecz wiedz, że nie musisz siebie nienawidzić, aby doświadczyć zmiany.

Trzymaj się ciepło!
Ściskam bardzo!
Kamil

2 weeks ago | [YT] | 67

Życie Bez Stresu

Z radością dziele się wrażeniami uczestników z majowego warsztatu o samoocenie i poczuciu wartości! Był bardzo objawiający! Wykonaliśmy wiele ćwiczeń w obszarze doceniania siebie oraz wychodzenia do ludzi, widoczności i dzielenia się talentami/twórczością z innymi.

Paradoks poczucia wartości polega na tym, że im więcej z siebie dajemy oraz im bardziej zależy nam, aby inni czuli się wartościowi, wówczas naturalnie wzrasta nasza samoocena.

Nie wzrasta wtedy, gdy próbujemy się naprawić lub pozbyć jakiejś słabości. Wzrasta, gdy akceptujemy te słabości i koncentrujemy uwagę na tym, jak inni mogą czuć się jeszcze lepiej.

Warsztat został już przygotowany do samodzielnego przejścia. Jeżeli chcesz doświadczyć tej pięknej i głębokiej podroży, bardzo polecam!

To z jednej strony „tylko miesiąc” (w obszarze rozwoju świadomości to niewiele), jednak wszystkie ćwiczenia zostały ułożone w taki sposób, że gdy się zaangażujesz, to nawet ten miesiąc może wnieść znaczącą zmianę.

Poniżej kilka wrażeń, za które bardzo dziękuję! Doceniam chęć podzielenia się wnioskami i przemyśleniami.

„Jak najbardziej było warto wziąć udział :-) Dla siebie oprócz szeregu małych momentów AHA, zabieram głównie chwilę, kiedy w całej swojej krasie stanął przede mną program dotyczący finansów. Przypomniałam sobie nawet moment, w którym "podjęłam pewne decyzje" w konsekwencji, m.in. których jestem tu, gdzie jestem i dlaczego nie chcę tego puścić! Drugą rzeczą, którą tak naprawdę poczułam pierwszy raz w życiu i co powoli staje się też moją prawdą, jest myśl, że czyjaś krytyka lub negatywna opinia na mój temat nie odbiera mi mojej wartości i jako taka nie musi stać się moją rzeczywistością. Dzięki!” Kasia

„Po tym warsztacie zauważam, że mam większą motywację i ochotę dawać z siebie więcej — zarówno w życiu codziennym, w małych rzeczach np. podjazd pod górkę rowerem :) jak i w rozwoju osobistym. Czuję też, że lepiej rozumiem swoje potrzeby i to, nad czym chcę pracować. To był bardzo dobrze spędzony czas, mimo że proces nie jest lawy i mówienie sobie prawdy boli.” Karolina

„Jak już kolejny raz - uważam, że baaardzo warto! Co bardzo doceniam to połączenie naprawdę mocnej i głębokiej pracy(czasem niewygodnej i niełatwej, ale skutecznej), z dużą dozą inspirowania i wlewania wiary w siebie, tego co dobre (to kończenie sesji szukaniem pozytywnych cech talentów itp. wprowadzało potrzebną równowagę). Tak, miewam tendencje to ciśnięcia sobie, perfekcjonizmu i niedoceniania siebie i naprawdę dobrze czasem jest usłyszeć przypomnienie z czyiś ust o mojej prawdziwej, doskonałej istocie. Dziękuję. Ten miesiąc dał mi dużo wglądów, słowa które mówiłeś nieraz były jakby czytane z moich myśli. Znalazłam też w sobie odwagę, by znów być bardziej widoczną, pojawiło się więcej ludzi wokół mnie, życia. Proces niezwykle wartościowy! Dziękuję, dziękuję, dziękuję.” Joanna

„Bardzo dziękuję za ten warsztat. Dzięki niemu zrozumiałam jak bardzo wierzyłam, że jestem w jakiś sposób wyjątkowa z powodu tego co przeszłam. Zobaczyłam, że czuję się w jakiś sposób lepsza, bardziej uduchowiona, wrażliwsza. Co dla mnie także dziwne i niesamowite odkryłam że czułam się również wyjątkowo brzydka, niewystarczająca, niezasługująca. Większość życia miałam wrażenie, że jestem inna, niedopasowana i przyszła taka myśl że może to moje poczucie wyjątkowości sprawiło, że nie potrafiłam się zbliżyć do innych, uznać ich i siebie przy okazji. Stawiałam siebie ponad albo niżej innych.” Beata

„Jestem bardzo wdzięczny mogąc brać udział w tych warsztatach. Więcej widzę ile tematów odpycham, z którymi nie chcę się mierzyć. Jak wiele jest oporu wobec puszczenia przywiązań do swojej racji. I świadomie wybrać że puszczam ten opór. Te korzyści z negatywnosci. Że wybieram wolność.” Rafał

„Dziękuję Ci Kamil, jesteś moim Aniołem od kilku lat zresztą kiedy w trudnym momencie mojego życia SW postawiła mi Cb na drodze i wtedy dopiero miałam moment AHA... Ten warsztat tez bardzo mnie wołał, gdyż dawno zamierzam ruszyć z pewnymi projektami i nie ruszam i to był jak szyty na mnie warsztat 🙏.. jeszcze zanim się rozpoczął już po zapisie czułam że wjeżdża hihi eguś już popiskiwał… Mocny mocny ale warty.. wstyd, poczucie winy, lęk, pragnienia, duma no wszystko, co mnie trzymało by wystartować dalej... Procesuje nadal, ale mam akceptacje i zaufanie i robię swoje pamiętając o zasadzie jeden dzień w czasie 🙏 Ogromne DZIĘKI!!!!! Moc wdzięczności 🙏🙏🙏🙏” Aneta

Raz jeszcze dziękuję wszystkim za zaangażowanie! Cudowny proces!

Link do nagrań, materiałów i całego procesu:
www.zyciebezstresu.pl/WI-samoocena-docenianie

3 weeks ago (edited) | [YT] | 24

Życie Bez Stresu

[Kluczowe pytanie, gdy chcemy się od czegoś uwolnić]

Powiedzmy, że dostrzegamy w sobie jakieś przywiązanie czy uzależnienie, od osoby, substancji, zachowania czy emocji.

Typowa droga wygląda mniej więcej tak:

Zaczynamy osądzać to, od czego chcemy się uwolnić. Nazywamy to złym, niezdrowym, niepotrzebnym czy przeszkadzającym.

Następnie szukamy sposobu, aby się tego pozbyć. Czytamy, słuchamy, edukujemy się, testujemy przeróżne metody i sposoby.

Zazwyczaj niewiele z tego wychodzi, a my dochodzimy do typowego miejsca, które określamy utknięciem lub sufitem.

Czy o czymś zapomnieliśmy? Tak. Jest taki „drobny szczegół”, o którym zapominamy.

Zapominamy o pierwotnej funkcji tego mechanizmu, substancji czy zachowania.

Zapominamy, że sami po to sięgnęliśmy, aby poczuć ulgę, aby się zbuntować, pobudzić, znieczulić, albo ukarać.

Teraz twierdzimy, że to przywiązanie/uzależnienie jest złe. Jednak wtedy, gdy sięgnęliśmy po raz pierwszy, w czymś pomogło. Pomogło nam nie czuć tego, co wtedy czuliśmy i pomogło poczuć coś innego. Sięgnęliśmy jeszcze kilka razy i się od danej osoby, substancji czy zachowania uzależniliśmy.

Minął czas, zauważyliśmy, że to jednak wpływa na nas negatywnie i podjęliśmy decyzję, że chcemy się od tego uwolnić. Często okazuje się, że jednak nie potrafimy ot tak tego rzucić.

I wtedy wracamy na początek historii, zaczynamy to osądzać, walczyć i próbować się pozbyć. To często trwa latami, a ta ciągła walka dodatkowo nas osłabia.

Jeżeli jesteś na którymś z tych etapów lub kiedyś się na nim znajdziesz, spróbuj podejść do tego to inaczej.

Zadać sobie jedno z pytań:
W czym mi to pomaga? Co ma mi to dać?
Przed czym chroni lub co obiecuje?

I w ten sposób, zamiast atakować to przywiązanie/uzależnienie, postanawiamy je zrozumieć.

To nie ono się nas trzyma, tylko my go.

To jedno zdanie jest jak wytrych, który otwiera zamknięte drzwi.

Gdy tylko zaczniemy w ten sposób patrzeć, zauważymy, że nadal nie uwolniliśmy się od tego czegoś/kogoś, ponieważ to spełnia jakąś funkcję lub potrzebę, coś nam daje.

I to bywa moment eureki 💡

Odkrywamy, że to jest tylko strategia, dzięki której zyskujemy coś innego.

Teraz już przynajmniej widzimy, o co rzeczywiście chodzi. Możemy dać to sobie inaczej, możemy poszukać tego w sobie, możemy się z tym oswoić, zaakceptować lub uwolnić.

I teraz będzie o wiele szybciej, ponieważ jesteśmy bliżej źródła i prawdziwej przyczyny.

I analogicznie, jeżeli mamy wrażenie, że nie potrafimy się od czegoś uwolnić, to prawdopodobnie dlatego, że nadal wierzymy, że tego potrzebujemy, nadal mamy z tego jakiś ukryty zysk. I tu również warto zadać powyższe pytania o korzyść.

Koniec końców, bardzo zachęcam, abyśmy szukali zrozumienia, zamiast z czymkolwiek walczyli. To wszystko ułatwia.

Jednocześnie pamiętajmy, że zrozumienie mechanizmu nie usprawiedliwia tego, że wpływa na nas negatywnie.

Dziękuję uczestnikom poniedziałkowego warsztatu, podczas którego kilkukrotnie co kilka ćwiczeń mieli ponownie odpowiedzieć na to samo pytanie:

Co z tego mam? W czym mi to pomaga?

Od tego zaczyna się branie odpowiedzialności, od przyznania, że najwidoczniej tego potrzebuję, jeżeli nadal tego doświadczam. I od tego momentu proces znacząco przyśpiesza.

Odzyskujemy poczucie wolności poprzez zaprzestanie walki i akceptację, że ona zawsze w nas była, po prostu chwilowo coś wydało nam się atrakcyjniejsze, więc z niej zrezygnowaliśmy.

Życzę jak najwięcej zrozumienia jak najwięcej wyrozumiałości i jak najwięcej wewnętrznego poczucia wolności! Tym różni się moc od siły. Moc nie walczy, bo rozumie. Mocny człowiek jest łagodny i wyrozumiały, zarówno wobec siebie, jak i innych.

Łagodnością i wyrozumiałością osiągniemy o niebo więcej niż surowością i oporem.

Moc z Tobą!
Kamil

PS. Dziękuję za udział w warsztacie odzyskiwania wolności! Dziękuję za wszystkie maile i wiadomości. Proszę o wykonanie „ćwiczeń domowych”. W najbliższy poniedziałek czeka nas kolejny puzzel tej układanki : )

PPS. Jeżeli masz ochotę dołączyć, dopiero zaczęliśmy - zapraszam!
www.zyciebezstresu.pl/introspekcja-warsztat/

3 weeks ago | [YT] | 34

Życie Bez Stresu

Dwa ogłoszenia:
-Pierwsze dla tych, którym zdarza się odkładać tematy na ostatnią chwilę
-Drugie dla wszystkich

1 - Jeżeli rozważałaś/rozważałeś udział w czerwcowym warsztacie introspekcji, to właśnie nadszedł czas decyzji, ponieważ startujemy dziś o 20:00 (jeżeli nie możesz uczestniczyć na żywo, otrzymasz nagrania mailem).

Warsztat dotyczy uwalniania się od tego, co odbiera nam wolność. Począwszy od używek i substancji (cukier, używki, kawa itp), poprzez zachowania i rozrywki (telefon, social media, filmy xxx, zakupy), pieniądze i materię, nawyki mentalne (kontrola analiza), role (ratownik, ofiara) czy emocje (ciągłe wracanie do smutku, złości czy winy). Wszystko, od czego w jakimś stopniu jesteśmy uzależnieni lub przywiązani.

Zaczniemy od zrobienia porządnego inwentarza, bo wielu przywiązań możemy nie być świadomymi, a one i tak z ukrycia wpływają na nasze decyzje i wybory.

Szczegóły i zapisy:
www.zyciebezstresu.pl/introspekcja-warsztat/

2 - Wszystkiego najlepszego dzieciaku! 🥳

Uśmiechnij się! Dziś Twoje święto!

Dziś święto radości!

Czy pamiętasz, dlaczego tu jesteś? O co chodzi w życiu?

Pozwolę sobie przypomnieć:

O radość! Jesteś tu, aby przypomnieć sobie, że radość jest Twoim stanem istnienia, że radość jest sensem życia, że Życie jest Radością i że Ty także w swoim wnętrzu jesteś radością.

Jak nie wierzysz na słowo, to sprawdź! Uwalniaj wszystko, co czujesz, akceptuj wszelkie lęki, smutki, gniewy i na końcu zawsze będzie czekała na Ciebie radość!

Tadam! Wielka tajemnica życia objawiona!

Jesteś tu, aby się radować, cieszyć, śmiać, wygłupiać i podnosić innych na duchu!

Podnosić na duchu, czyli przypominać swoją obecnością, aby niczym się nie przejmowali, niczym nie martwili, nie troskali i nie brali tego wszystkiego na serio, bo na samym końcu prawdopodobnie się okaże, że te wszystkie problemy, trudności i bolączki, to był Wielki Kosmiczny Żart! 😀

Wyobraź sobie, że wszystko, co obecnie nazywasz problemem, jest tylko snem. Gdy w nocy śnisz sen, on wydaje się rzeczywisty. Lecz gdy budzisz się rano, łapiesz się za głowę i mówisz „Matko! Co to było! I zaczynasz się śmiać” 😀

Te wszystkie smuty, katastrofy i problemy to tylko przejściowe lekcje, abyśmy sobie przypomnieli, że się niepotrzebnie przywiązaliśmy do tego, czym nie jesteśmy! Abyśmy przypomnieli sobie, że naszą funkcją tutaj jest jak najszybciej wszystko wszystkim wybaczyć i w ten sposób odkryć, że radość i poczucie humoru to nasza prawdziwa natura.

Każdy dzień jest świętem radości, nie tylko 1 czerwca!

Nie bierz tego wszystkiego, co Cię wczoraj, dzisiaj i jutro spotka, tak bardzo na serio! To tylko sztuka w teatrze. Czasem tragiczna, czasem smutna, ale to nadal tylko przedstawienie!

Aktor nie jest rolą, którą odgrywa. Nie jesteś tym wszystkim, co doświadczasz i przechodzisz. To wszystko minie i na samym końcu będziemy się z tego wszystkiego bardzo śmiali : )

Wrzuć na luz! Wszystko idzie zgodnie z planem. Po prostu go nie znasz i nie wiesz, że na końcu czeka Cię radość, haha!

Radosnego dnia dzieciaku! 🥳🤍

3 weeks ago | [YT] | 32