**Moi drodzy, mamy to! 15 000 subskrypcji na kanale! 🎉** Ponad rok w trasie dookoła świata. Niektórzy z Was są tu ze mną praktycznie codziennie, od pierwszego odcinka i pierwszych przejechanych kilometrów. Chciałem Wam dzisiaj po prostu ogromnie podziękować. Za każdą subskrypcję i za to, że trwacie w tej podróży razem ze mną. Jak to w drodze – czasami mam lepsze dni, kiedy wszystko idzie zgodnie z planem, a czasami te gorsze, kiedy organizm i głowa mówią dość. Ale to dzięki Wam, dzięki temu, że jesteście, że zostawiacie komentarze i dajecie znać, że oglądacie, ten kanał ciągle się rozwija. To daje mi potężnego kopa do działania. Dzięki temu mogę robić to, co robię – jechać przed siebie, podróżować i pokazywać Wam ten świat dokładnie takim, jaki jest. Bez filtra. Mówić Wam: „Dzień dobry, witamy kolejny piękny poranek. Tak wygląda świat....”. Za mną już ponad 18 krajów. Niesamowite przygody, mordercze przełęcze, potężne góry i głębokie doliny. A wiecie, co jest w tym wszystkim najlepsze? Że jeszcze więcej tych przygód dopiero przed nami. Dziękuję, że jesteście częścią Koniu Obieżyświat. Lecimy dalej! 🌍🚲
Zabieram Was na 4800 m n.p.m.! 🏔️🦅 Oto kilka kadrów z miejsc, gdzie zasięg po prostu nie istnieje, a natura rządzi się swoimi prawami. Himalaje to potęga i coś absolutnie pięknego – te widoki zapierają dech w piersiach! 🤍 Moi drodzy, powoli wracam do rzeczywistości i jestem w trakcie montowania nowych odcinków. 🎬 Szykujcie się, bo najbliższe dni na kanale będą baaardzo ciekawe! 🔥 Jak Wam się podobają takie krajobrazy? Dajcie znać w komentarzach! 👇
Moi drodzy, dotarliśmy do Sarczu! 🏔️ Udało się złapać internet, więc daję znać: żyje nam się dobrze! Noc spędziliśmy na wysokości **4400 m n.p.m.** Cały czas jadę z kolegą, którego poznałem w Manali. On przyznaje, że to najtrudniejsze dni w jego życiu, ale ja jakoś daję radę! 💪 Powiem Wam, że przebywanie przez dłuższy czas na takich wysokościach naprawdę zrobiło robotę. W Nepalu powyżej 3500 m miałem już dość, a tutaj na 4800 m podjechałem z naprawdę mocną nogą. 🚴♂️💨 **Wjechaliśmy już do Ladaku!** 🏜️ Wszystko się zmieniło: * **Krajobraz:** Totalnie księżycowy. 🌕 * **Temperatura:** Zaczęło być wiecznie zimno. 🥶 * **Widoki:** Absolutnie powalające! 😍 Dzisiaj przed nami długi, płaski odcinek, a na koniec dnia czeka nas brutalny podjazd – **Gata Loops**. To 21 morderczych serpentyn i 9 km ostrej wspinaczki. Najtrudniejsze w tym wszystkim nie są jednak same przewyższenia, ale ekstremalna wysokość, z której startujemy i na jaką będziemy wjeżdżać. Ponoć ktoś tam kiedyś umarł z wysiłku – jest nawet tablica upamiętniająca to wydarzenie. Zobaczymy, czy ten podjazd jest faktycznie tak brutalny, jak o nim mówią! Jeżeli dojedziemy do celu, dzisiejszą noc spędzimy na wysokości **4800 m n.p.m.** 🏕️ Na razie idzie nam świetnie, ale mam do Was mały komunikat organizacyjny: 🎬 **Dzisiaj wleci jeszcze nowy film na YouTube!** 📶 Na resztę relacji będziecie musieli niestety chwilę poczekać. Internet jest tu bardzo słaby – ledwo jestem w stanie wstawić tego posta. Za 5 dni powinienem dotrzeć do ostatecznego celu. Uzbrójcie się w cierpliwość, bo gwarantuję, że jest na co czekać! Trzymajcie kciuki! ✊
Moi drodzy, znikam na chwilę z radaru! 🗺️🚴♂️ Dzisiejszy film niestety się nie zgrał – brak internetu skutecznie odciął mnie od świata. Ale spokojnie, plan na najbliższe dni wygląda tak: 🎬 Jutro (9.06) na kanale pojawi się nowy odcinek! 🎬 Kolejny wjedzie 11.06. Wjeżdżam właśnie w naprawdę wysokie góry i przez najbliższy tydzień może mnie tu nie być. YouTube musi chwilę poczekać, aż wrócę do cywilizacji. Jeśli po drodze złapię jakikolwiek szczątkowy zasięg, na pewno wrzucę Wam szybkie info tutaj na Facebooku, żebyście wiedzieli, co się u mnie dzieje. 🏔️📡 Bądźcie czujni, trzymajcie kciuki i do zobaczenia za około tydzień! ✊
21:00. Cały dzień w siodle, w skwarze, w górach. Dotarłem do celu na dziś. Mogłem zsiąść, zjeść, spać. Ale jakoś dziś dobrze mi się jedzie. Noga niesie sama. Więc jadę dalej. W noc. Do Manali zostało 20 kilometrów. Nie wiem, czy tam dotrę. Bo z lewej strony widzę błyski. A wy wiecie — jedyne, czego się boję na tej trasie, to burza.
Krótko i konkretnie: na kanale szykują się duże zmiany. Nie wejdą od zaraz, ale to kwestia niedalekiej przyszłości. Za kilka godzin premiera nowego filmu. Wbijajcie pod link poniżej, ustawiajcie przypomnienia i widzimy się na premierze:
https://youtu.be/gJyiK0ZQKc8?si=C3iQp... Więcej o tym, co dokładnie się zmienia i dokąd to wszystko zmierza, napiszę w osobnym poście na Facebook już po premierze filmu. Czuwajcie!
Rower może być tylko rowerem. Ale może też stać się czymś większym.
Teraz w Polsce ŁatwoGang jedzie rowerem przez kraj, żeby pomóc chłopcu choremu na dystrofię mięśniową Duchenne’a.
Ja jestem daleko od Polski.
Jestem w Himalajach. Od prawie 11 miesięcy jadę rowerem dookoła świata. Od ponad 11 lat moje życie kręci się wokół roweru. Mam w nogach ponad 230 000 kilometrów, ciężkie trasy, góry, pustkowia, samotność, awarie, granice i odcinki, których nie da się opowiedzieć jednym zdjęciem.
Przez lata jeździłem głównie dla siebie.
Dla drogi. Dla wolności. Dla sprawdzenia, ile człowiek może znieść. Dla tego momentu, kiedy ciało mówi „dość”, a głowa odpowiada: „jeszcze trochę”.
Ale ostatnio zacząłem myśleć o czymś innym.
Bo jedna charytatywna trasa kiedyś się kończy. Ktoś dojedzie do mety. Kamera zgaśnie. Emocje opadną.
A ja dalej będę w drodze.
Przede mną jeszcze lata jazdy. Himalaje. Kirgistan. Mongolia. Pustkowia. Najtrudniejsze drogi świata. Kolejne kraje, kontynenty i tysiące kilometrów.
I pomyślałem sobie: skoro i tak każdego dnia jadę, skoro i tak pokonuję te góry, skoro i tak publikuję filmy z trasy prawie na bieżąco — zwykle z jednodniowym opóźnieniem — to może ten wysiłek może mieć większy sens.
Napisała do mnie mama chłopca chorego na tę samą chorobę.
Jej syn ma na imię Nikodem.
Nikodem walczy z dystrofią mięśniową Duchenne’a. To choroba, która stopniowo odbiera mięśnie, ruch, samodzielność i czas. Rodzina zbiera pieniądze na leczenie, rehabilitację i szansę, której nie da się odłożyć na później.
Nie wiem, czy uda się dotrzeć do ŁatwoGanga. Nie wiem, czy uda się podpiąć historię Nikodema pod obecną falę pomocy. Nie wiem, czy ktoś większy to zobaczy.
Ale wiem jedno.
Jeżeli rower potrafi poruszyć ludzi w Polsce, to może rower może też poruszyć ludzi z Himalajów.
Może moja wyprawa nie musi być tylko o mnie. Może kolejne przełęcze, kolejne kraje, kolejne ciężkie dni i kolejne filmy mogą nieść czyjąś historię dalej.
Bo ja nie robię jednej trasy.
Ja jestem w drodze od 11 miesięcy. I będę w niej jeszcze przez lata.
Jeżeli możecie — udostępnijcie. Jeżeli możecie — wpłaćcie choć kilka złotych. Jeżeli znacie kogoś, kto może pomóc nagłośnić zbiórkę Nikodema — oznaczcie go. Jeżeli macie kontakt do ludzi od ŁatwoGanga, dużych twórców, mediów albo osób, które potrafią uruchomić większą skalę — podajcie ten temat dalej.
Ja jadę dalej.
Ale może od teraz nie tylko po to, żeby przejechać świat.
Może też po to, żeby komuś pomóc ten świat ocalić.
Stoję w Katmandu i patrzę na miasto, które opuszczę za sześć dni. A obok mnie leży telefon, który właśnie skończył renderować ostatni film. Nagrywałem w 1080, renderowałem w 4K. Grzał się tak, że bałem się go dotknąć. Czasami zawiesza mi się w środku montażu i muszę zaczynać wszystko od początku. Z tego telefonu robię wszystko, co widzicie. Nagrywam dzień, montuję wieczorem, wrzucam rano. Jedno urządzenie. Korzystałem z tego telefonu ponad 3 lata. Sprawdziłem ostatnio, czy pociągnie nagrywanie i renderowanie natywnie w 4K. Pociągnie. Ale trwa to znacznie dłużej. A ja chciałbym pójść krok dalej dać Wam jeszcze lepszą jakość, jeszcze lepsze przeżycia z każdego dnia tej drogi. Po trzech latach to dobry moment, żeby wymienić sprzęt. Myślę o nowym Samsungu. Telefon to spora część budżetu wyprawy a jestem teraz w stolicy Nepalu, więc mam w ogóle gdzie go kupić. Za sześć dni będę w górach. Tam już niczego nie wymienię. Dlatego pierwszy raz w trakcie tej wyprawy robię to, o co od miesięcy mnie pytacie: pocztówka z trasy. Akcja testowa, krótka — do 7 maja do północy. 8 wypisuję wszystkie ręcznie. 9 wysyłam z Katmandu. 10 lecę do Indii i znikam w Himalajach. Jeśli to ogarnę, wracimy na stałe w każdym kraju — kolejnym razem już z Indii. Wy dostajecie kawałek tej drogi. Ja dostaję narzędzie, które udźwignie to, co teraz nadchodzi. Link w komentarzu. Wpisz Imię, nazwisko, adres — to wszystko, czego potrzebuję.
Koniowicki, Koniowidzowie sprawa organizacyjna, a potem mięso.
Do tej pory odcinki leciały codziennie. Przyzwyczailiście się do tego rytmu, ja też. I właśnie dlatego nie chciałem zostawić was bez niczego na dłużej zamiast robić większą przerwę, przechodzę póki co na co drugi dzień.
Powód jest prosty: muszę odsapnąć, poukładać głowę i dokładnie zaplanować, co dalej. Po Anapurnie siedzę nad mapą Himalajów indyjskich wysokość, przełęcze, zero litości i chcę to mieć rozłożone porządnie, a nie na wariata. Do tego nie zamierzam nagrywać na siłę. Nie wymyślam contentu tylko po to, żeby odcinek się pojawił. Jak jadę jest materiał. Jak stoję robię to, co trzeba zrobić poza kamerą: odpisuję na wiadomości (nazbierało się, wiem nadrabiam), spinam logistykę, ogarniam głowę.
To tryb tymczasowy. Niebawem wszystko wraca do normy codzienna dawka jak dotąd.
Zostaję jeszcze chwilę z chłopakami z Andrzejem i Jackiem. Szykuje się live. Dam znać wcześniej, tutaj w poście.
Po odcinkach z Anapurny — odcinek testowy. Jadę z Andrzejem busem z Pokhary do Katmandu i sprawdzam, czy telefon udźwignie nowy workflow. Do tej pory nagrywałem w 1080 i renderowałem w 4K. Chcę przejść na 4K od nagrania do finału, na najwyższych ustawieniach. Dla was czystszy obraz, więcej detalu, mocniejsze wrażenie z trasy. Jeśli sprzęt nie da rady, w najbliższym czasie będę musiał wymienić telefon.
Druga sprawa lot do Delhi.
Mam bilet na 10 maja, kupiony jeszcze ze Sri Lanki. Myślę, żeby go przebukować wcześniej. Nepal dał mi w tym czasie naprawdę dużo, ale czuję, że w tak krótkim terminie nic nowego już tu nie wyciągnę. Pora zmienić kraj.
Ktoś zapyta: czemu nie rowerem? Już tłumaczę.
Moja wiza indyjska pozwala przekraczać granicę tylko przez konkretne przejścia. Z Indii lądem do Nepalu albo Bangladeszu tak. Z Nepalu lądem z powrotem do Indii na tej wizie już nie. Zostaje samolot. Taka wizowa mechanika, nic więcej.
A teraz duża rzecz.
Ten rok pod rowerem będzie gruby.
Himalaje indyjskie. Potem Kirgistan. Potem Mongolia. Dalej się zobaczy ale już te trzy to jazda, jakiej na tym kanale jeszcze nie było. Wysokość, dzikie drogi, miejsca, które większość ogląda tylko na mapie.
I jeszcze jedno.
Jestem tu, gdzie jestem, bo wy jesteście ze mną. Serio. Bez tej społeczności ta podróż nie miałaby tego kształtu. Widzę komentarze, widzę wiadomości, widzę, kto wraca pod każdy odcinek. Nie zapominam.
Jeśli ten kanał coś wam daje polećcie go jednej osobie. Tyle wystarczy, żebyśmy ciągnęli to dalej i żebym mógł wozić was w miejsca, w których inaczej byście nie byli.
Subskrypcja, dzwoneczek żebyście nie przegapili momentu, w którym wszystko wraca na pełne obroty.
Dwa miesiące temu myślałem, że po Indiach jadę do Tajlandii i Kambodży. Nie jadę.
Od czerwca w całej południowo-wschodniej Azji zaczyna się monsun. Tygodnie deszczu bez przerwy, drogi pod wodą, żadnego sensownego nagrywania. Więc siadłem do map. Długo myślałem.
I podjąłem decyzję.
**Ten rok będzie gruby.**
Po Himalajach lecę z Delhi prosto do Biszkeku albo Almaty. Podczas pierwszego przejazdu ledwo liznęliśmy Kirgistan kraj zasługuje na coś więcej. Stamtąd Mongolia. Potem zobaczymy, gdzie droga poniesie.
Pięć tras. Pięć odsłon tego roku:
---
**1 → INDIE. HIMALAJE.** ~3 500 km. . Start 10-15 maja w Haldwani obok New Dheli. Kumaon → Garhwal → Kinnaur → Spiti → Manali-Leh → Ladakh → Tso Moriri. 8 przełęczy powyżej 4 500 m. Najwyższa: Khardung La, 5 359 m. Po Nepalu — pierwsza prawdziwa weryfikacja, jak się jedzie na dużych wysokościach tydzień po tygodniu.
**2 → KIRGISTAN. TIAN SHAN TRAVERSE.** ~1 000 km przez serce Gór Niebiańskich. Karakol → Naryn → Biszkek. Jeziora jak lustra, pastwiska wypłowiałe słońcem, jurty koczowników, rzeki do przebrodzenia, przełęcze powyżej 3 800 m. Pierwsze 270 km bez jednego sklepu jedzenie wieziesz na rowerze. Jazda, jakiej w Europie nie zrobisz.
**3 → KIRGISTAN. THE CELESTIAL DIVIDE.** Druga wielka trasa tego kraju. ~1 000 km z Biszkeku na południe, aż do bazy pod Pikiem Lenina — 7 134 m. 25–30 dni. Łączy Tian Shan Traverse z Pamir Highway. Kompletna trasa powstała dopiero po scoutingu w 2024. Wciąż dzika. Jadę w drugim sezonie jej istnienia.
**4 → MONGOLIA. KHANGAI MOUNTAINS TRAVERSE.** ~500 km przez góry Changhaj. Tsetserleg → Tariat → Wielkie Białe Jezioro. Jelenie kamienie sprzed tysięcy lat. Jurty. Herbata z solą. Fermentowane mleko kobyły. 90% dróg w Mongolii to jeep-tracki. Reszta kraju to po prostu wolność przez step.
**5 → MONGOLIA. BIKEPACKING W STEPIE.** 628 km w ośmiu etapach. Głębiej w pustkowia, dalej od cywilizacji. Mało wzniesień, dużo dystansu, jeszcze więcej samotności. Mongolia to właściwie jeden wielki kamping — namiot rzucasz gdzie chcesz, a najbliższa jurta i tak Cię zaprosi na herbatę.
**A potem?** Zobaczymy... Może coś, o czym dziś jeszcze nie wiem. Droga pokaże.
---
**I teraz najważniejsze — właśnie dlatego piszę to najpierw tutaj.**
Nie chcę jechać cały ten rok sam.
Szukam 1–2 osób, które wbiją się ze mną na którymkolwiek z tych odcinków. Na cały rok niemal nikt nie ma tyle czasu, wiem. Ale na którąś z tras — Himalaje, Tian Shan, Celestial Divide, Mongolia — to już da się zrobić. Nawet na jeden konkretny etap w środku.
Piszę to najpierw tutaj, do Was, świadomie. Bo Wy mnie znacie. Wy wiecie, jak wygląda mój dzień. Wy wiecie, że nie sprzedaję wakacji, tylko drogę. Jeśli ktoś z Was ma rower, kondycję, kilka wolnych tygodni i głowę w dobrym miejscu — chcę to usłyszeć od Was, zanim ruszę z tym dalej.
Szukam ludzi ZDECYDOWANYCH. Nie „ciekawych". Nie „może kiedyś". Wysokość. Zimno. Długie dni. Nocleg gdzie popadnie. Jedzenie jakie jest. W zamian — tygodnie albo miesiące w miejscach, których większość ludzi w życiu nie zobaczy.
W Nepalu dołączył do mnie Andrzej chłopak z Polski. Od jakiegoś czasu jedziemy razem, zamykamy Annapurnę. Wiem, że jazda w parze się sprawdza. Można wbić od startu 10 maja w Indiach. Można spotkać się na szlaku później — w Kirgistanie, w Mongolii. Rozpiska jest gotowa: daty, kilometry, miejsca. Wyślę komu trzeba.
**Piszcie w wiadomości prywatnej. Mam kilka dni, zanim rozniosę to szerzej.** Jeśli to ma być ktoś z Was — dajcie znać teraz.
---
A jeśli to nie Wy — proszę o dwie rzeczy:
**Zostańcie.** Bo jeśli kiedykolwiek był moment, żeby zostać na tym kanale — to ten rok.
**Podajcie dalej.** Jeśli znacie kogoś, kto kocha góry, rower albo wyprawy — podeślijcie mu ten kanał. Może to jego trasa. Może to on ma pojechać.
I jedno pytanie na koniec — serio mnie interesuje:
**Co sądzicie o tym planie?** Dobry kierunek? Czegoś brakuje? Gdzie byście pojechali na moim miejscu?
Koniu Obieżyświat
**Moi drodzy, mamy to! 15 000 subskrypcji na kanale! 🎉**
Ponad rok w trasie dookoła świata. Niektórzy z Was są tu ze mną praktycznie codziennie, od pierwszego odcinka i pierwszych przejechanych kilometrów. Chciałem Wam dzisiaj po prostu ogromnie podziękować. Za każdą subskrypcję i za to, że trwacie w tej podróży razem ze mną.
Jak to w drodze – czasami mam lepsze dni, kiedy wszystko idzie zgodnie z planem, a czasami te gorsze, kiedy organizm i głowa mówią dość. Ale to dzięki Wam, dzięki temu, że jesteście, że zostawiacie komentarze i dajecie znać, że oglądacie, ten kanał ciągle się rozwija. To daje mi potężnego kopa do działania. Dzięki temu mogę robić to, co robię – jechać przed siebie, podróżować i pokazywać Wam ten świat dokładnie takim, jaki jest. Bez filtra.
Mówić Wam: „Dzień dobry, witamy kolejny piękny poranek. Tak wygląda świat....”.
Za mną już ponad 18 krajów. Niesamowite przygody, mordercze przełęcze, potężne góry i głębokie doliny. A wiecie, co jest w tym wszystkim najlepsze? Że jeszcze więcej tych przygód dopiero przed nami.
Dziękuję, że jesteście częścią Koniu Obieżyświat. Lecimy dalej! 🌍🚲
#KoniuObieżyświat #15kCreator #15000Subskrypcji #YouTubePolska #Bikepacking #Podróże #Wyprawa #DookołaŚwiata #WorldTour #RoweremPrzezŚwiat #DocumentaryTravel #Himalayas #Podróżnik #SurlyTroll #RealTravel
1 week ago (edited) | [YT] | 217
View 27 replies
Koniu Obieżyświat
Zabieram Was na 4800 m n.p.m.! 🏔️🦅
Oto kilka kadrów z miejsc, gdzie zasięg po prostu nie istnieje, a natura rządzi się swoimi prawami. Himalaje to potęga i coś absolutnie pięknego – te widoki zapierają dech w piersiach! 🤍
Moi drodzy, powoli wracam do rzeczywistości i jestem w trakcie montowania nowych odcinków. 🎬 Szykujcie się, bo najbliższe dni na kanale będą baaardzo ciekawe! 🔥
Jak Wam się podobają takie krajobrazy? Dajcie znać w komentarzach! 👇
Youtube: koniu_obiezyswiat
#himalaje #górywysokie #4800mnpm #wspinaczka #trekking #podróże #przygoda #bezzasięgu #góry #widoki #natura #podróżnik #noweodcinki #vlogpodróżniczy #twórcawideo
2 weeks ago | [YT] | 201
View 23 replies
Koniu Obieżyświat
Moi drodzy, dotarliśmy do Sarczu! 🏔️ Udało się złapać internet, więc daję znać: żyje nam się dobrze!
Noc spędziliśmy na wysokości **4400 m n.p.m.** Cały czas jadę z kolegą, którego poznałem w Manali. On przyznaje, że to najtrudniejsze dni w jego życiu, ale ja jakoś daję radę! 💪 Powiem Wam, że przebywanie przez dłuższy czas na takich wysokościach naprawdę zrobiło robotę. W Nepalu powyżej 3500 m miałem już dość, a tutaj na 4800 m podjechałem z naprawdę mocną nogą. 🚴♂️💨
**Wjechaliśmy już do Ladaku!** 🏜️
Wszystko się zmieniło:
* **Krajobraz:** Totalnie księżycowy. 🌕
* **Temperatura:** Zaczęło być wiecznie zimno. 🥶
* **Widoki:** Absolutnie powalające! 😍
Dzisiaj przed nami długi, płaski odcinek, a na koniec dnia czeka nas brutalny podjazd – **Gata Loops**. To 21 morderczych serpentyn i 9 km ostrej wspinaczki. Najtrudniejsze w tym wszystkim nie są jednak same przewyższenia, ale ekstremalna wysokość, z której startujemy i na jaką będziemy wjeżdżać.
Ponoć ktoś tam kiedyś umarł z wysiłku – jest nawet tablica upamiętniająca to wydarzenie. Zobaczymy, czy ten podjazd jest faktycznie tak brutalny, jak o nim mówią! Jeżeli dojedziemy do celu, dzisiejszą noc spędzimy na wysokości **4800 m n.p.m.** 🏕️
Na razie idzie nam świetnie, ale mam do Was mały komunikat organizacyjny:
🎬 **Dzisiaj wleci jeszcze nowy film na YouTube!**
📶 Na resztę relacji będziecie musieli niestety chwilę poczekać. Internet jest tu bardzo słaby – ledwo jestem w stanie wstawić tego posta.
Za 5 dni powinienem dotrzeć do ostatecznego celu. Uzbrójcie się w cierpliwość, bo gwarantuję, że jest na co czekać! Trzymajcie kciuki! ✊
#Sarchu #Ladakh #LadakhDiaries #GataLoops #ManaliToLeh #Himalaje #WyprawaRowerowa #WyprawaŻycia #RoweremPrzezŚwiat #WysokieGóry #EkstremalnaJazda #PodróżeRowerowe #Aklimatyzacja #RoweremWChmurach #Góry #Wyzwanie #Indie
3 weeks ago | [YT] | 272
View 26 replies
Koniu Obieżyświat
Moi drodzy, znikam na chwilę z radaru! 🗺️🚴♂️
Dzisiejszy film niestety się nie zgrał – brak internetu skutecznie odciął mnie od świata. Ale spokojnie, plan na najbliższe dni wygląda tak:
🎬 Jutro (9.06) na kanale pojawi się nowy odcinek!
🎬 Kolejny wjedzie 11.06.
Wjeżdżam właśnie w naprawdę wysokie góry i przez najbliższy tydzień może mnie tu nie być. YouTube musi chwilę poczekać, aż wrócę do cywilizacji. Jeśli po drodze złapię jakikolwiek szczątkowy zasięg, na pewno wrzucę Wam szybkie info tutaj na Facebooku, żebyście wiedzieli, co się u mnie dzieje. 🏔️📡
Bądźcie czujni, trzymajcie kciuki i do zobaczenia za około tydzień! ✊
Hasztagi:
#koniuobieżyświat #wyprawarowerowa #podróżdokołaświata #roweremprzezświat #wysokiegóry #bikepacking #wyprawa #przygoda #outdoor #documentary #travelcrossworld
3 weeks ago | [YT] | 256
View 24 replies
Koniu Obieżyświat
21:00. Cały dzień w siodle, w skwarze, w górach.
Dotarłem do celu na dziś. Mogłem zsiąść, zjeść, spać.
Ale jakoś dziś dobrze mi się jedzie. Noga niesie sama.
Więc jadę dalej. W noc.
Do Manali zostało 20 kilometrów.
Nie wiem, czy tam dotrę.
Bo z lewej strony widzę błyski.
A wy wiecie — jedyne, czego się boję na tej trasie, to burza.
#koniuobiezyswiat #wielkapętlahimalajów #himalaje #indie #manali #podrozrowerem #rowerem #dookolaswiata #bikepacking #ultracycling #cycletouring #adventurecycling #wyprawarowerowa
4 weeks ago | [YT] | 147
View 5 replies
Koniu Obieżyświat
Krótko i konkretnie: na kanale szykują się duże zmiany. Nie wejdą od zaraz, ale to kwestia niedalekiej przyszłości.
Za kilka godzin premiera nowego filmu. Wbijajcie pod link poniżej, ustawiajcie przypomnienia i widzimy się na premierze:
https://youtu.be/gJyiK0ZQKc8?si=C3iQp...
Więcej o tym, co dokładnie się zmienia i dokąd to wszystko zmierza, napiszę w osobnym poście na Facebook już po premierze filmu. Czuwajcie!
#koniuobieżyświat #roweremdookołaświata #premiera #nowyfilm #youtube #zmiany #wyprawarowerowa #himalaje #podróże #ontheroad
1 month ago | [YT] | 10
View 2 replies
Koniu Obieżyświat
Rower może być tylko rowerem.
Ale może też stać się czymś większym.
Teraz w Polsce ŁatwoGang jedzie rowerem przez kraj, żeby pomóc chłopcu choremu na dystrofię mięśniową Duchenne’a.
Ja jestem daleko od Polski.
Jestem w Himalajach.
Od prawie 11 miesięcy jadę rowerem dookoła świata.
Od ponad 11 lat moje życie kręci się wokół roweru.
Mam w nogach ponad 230 000 kilometrów, ciężkie trasy, góry, pustkowia, samotność, awarie, granice i odcinki, których nie da się opowiedzieć jednym zdjęciem.
Przez lata jeździłem głównie dla siebie.
Dla drogi.
Dla wolności.
Dla sprawdzenia, ile człowiek może znieść.
Dla tego momentu, kiedy ciało mówi „dość”, a głowa odpowiada: „jeszcze trochę”.
Ale ostatnio zacząłem myśleć o czymś innym.
Bo jedna charytatywna trasa kiedyś się kończy.
Ktoś dojedzie do mety.
Kamera zgaśnie.
Emocje opadną.
A ja dalej będę w drodze.
Przede mną jeszcze lata jazdy.
Himalaje.
Kirgistan.
Mongolia.
Pustkowia.
Najtrudniejsze drogi świata.
Kolejne kraje, kontynenty i tysiące kilometrów.
I pomyślałem sobie: skoro i tak każdego dnia jadę, skoro i tak pokonuję te góry, skoro i tak publikuję filmy z trasy prawie na bieżąco — zwykle z jednodniowym opóźnieniem — to może ten wysiłek może mieć większy sens.
Napisała do mnie mama chłopca chorego na tę samą chorobę.
Jej syn ma na imię Nikodem.
Nikodem walczy z dystrofią mięśniową Duchenne’a. To choroba, która stopniowo odbiera mięśnie, ruch, samodzielność i czas. Rodzina zbiera pieniądze na leczenie, rehabilitację i szansę, której nie da się odłożyć na później.
Link do zbiórki:
www.siepomaga.pl/nikodem-witczak
Nie wiem, czy uda się dotrzeć do ŁatwoGanga.
Nie wiem, czy uda się podpiąć historię Nikodema pod obecną falę pomocy.
Nie wiem, czy ktoś większy to zobaczy.
Ale wiem jedno.
Jeżeli rower potrafi poruszyć ludzi w Polsce, to może rower może też poruszyć ludzi z Himalajów.
Może moja wyprawa nie musi być tylko o mnie.
Może kolejne przełęcze, kolejne kraje, kolejne ciężkie dni i kolejne filmy mogą nieść czyjąś historię dalej.
Bo ja nie robię jednej trasy.
Ja jestem w drodze od 11 miesięcy.
I będę w niej jeszcze przez lata.
Moje filmy możecie oglądać prawie codziennie na YouTube:
Koniu Obieżyświat
youtube.com/@koniuobiezyswiat6687
Jeżeli ktoś chce się ze mną skontaktować w sprawie akcji, pomocy, nagłośnienia albo wspólnego pomysłu:
E-mail: koniuobiezyswiat@gmail.com
Mama Nikodema
www.facebook.com/share/18bPWtDcoW/
Jeżeli możecie — udostępnijcie.
Jeżeli możecie — wpłaćcie choć kilka złotych.
Jeżeli znacie kogoś, kto może pomóc nagłośnić zbiórkę Nikodema — oznaczcie go.
Jeżeli macie kontakt do ludzi od ŁatwoGanga, dużych twórców, mediów albo osób, które potrafią uruchomić większą skalę — podajcie ten temat dalej.
Ja jadę dalej.
Ale może od teraz nie tylko po to, żeby przejechać świat.
Może też po to, żeby komuś pomóc ten świat ocalić.
#NikodemWitczak #PomocDlaNikodema #SiePomaga #DMD #DystrofiaMiesniowaDuchennea #LatwoGang #RowerPomaga #RoweremDookolaSwiata #KoniuObiezyswiat #WyprawaRowerowa #Bikepacking #Himalaje #PodrozRowerem #Pomagamy #DobroWraca #Charytatywnie #DlaKogos #YouTubePolska #PolskiYouTube #RoweremPrzezSwiat
1 month ago | [YT] | 186
View 11 replies
Koniu Obieżyświat
Stoję w Katmandu i patrzę na miasto, które opuszczę za sześć dni.
A obok mnie leży telefon, który właśnie skończył renderować ostatni film. Nagrywałem w 1080, renderowałem w 4K. Grzał się tak, że bałem się go dotknąć. Czasami zawiesza mi się w środku montażu i muszę zaczynać wszystko od początku.
Z tego telefonu robię wszystko, co widzicie. Nagrywam dzień, montuję wieczorem, wrzucam rano. Jedno urządzenie. Korzystałem z tego telefonu ponad 3 lata.
Sprawdziłem ostatnio, czy pociągnie nagrywanie i renderowanie natywnie w 4K. Pociągnie. Ale trwa to znacznie dłużej. A ja chciałbym pójść krok dalej dać Wam jeszcze lepszą jakość, jeszcze lepsze przeżycia z każdego dnia tej drogi.
Po trzech latach to dobry moment, żeby wymienić sprzęt. Myślę o nowym Samsungu. Telefon to spora część budżetu wyprawy a jestem teraz w stolicy Nepalu, więc mam w ogóle gdzie go kupić. Za sześć dni będę w górach. Tam już niczego nie wymienię.
Dlatego pierwszy raz w trakcie tej wyprawy robię to, o co od miesięcy mnie pytacie: pocztówka z trasy.
Akcja testowa, krótka — do 7 maja do północy. 8 wypisuję wszystkie ręcznie. 9 wysyłam z Katmandu. 10 lecę do Indii i znikam w Himalajach.
Jeśli to ogarnę, wracimy na stałe w każdym kraju — kolejnym razem już z Indii.
Wy dostajecie kawałek tej drogi. Ja dostaję narzędzie, które udźwignie to, co teraz nadchodzi.
Link w komentarzu. Wpisz Imię, nazwisko, adres — to wszystko, czego potrzebuję.
buymeacoffee.com/koniu_obiezyswiat/e/534915
2 months ago | [YT] | 151
View 20 replies
Koniu Obieżyświat
Koniowicki, Koniowidzowie sprawa organizacyjna, a potem mięso.
Do tej pory odcinki leciały codziennie. Przyzwyczailiście się do tego rytmu, ja też. I właśnie dlatego nie chciałem zostawić was bez niczego na dłużej zamiast robić większą przerwę, przechodzę póki co na co drugi dzień.
Powód jest prosty: muszę odsapnąć, poukładać głowę i dokładnie zaplanować, co dalej. Po Anapurnie siedzę nad mapą Himalajów indyjskich wysokość, przełęcze, zero litości i chcę to mieć rozłożone porządnie, a nie na wariata. Do tego nie zamierzam nagrywać na siłę. Nie wymyślam contentu tylko po to, żeby odcinek się pojawił. Jak jadę jest materiał. Jak stoję robię to, co trzeba zrobić poza kamerą: odpisuję na wiadomości (nazbierało się, wiem nadrabiam), spinam logistykę, ogarniam głowę.
To tryb tymczasowy. Niebawem wszystko wraca do normy codzienna dawka jak dotąd.
Zostaję jeszcze chwilę z chłopakami z Andrzejem i Jackiem. Szykuje się live. Dam znać wcześniej, tutaj w poście.
Po odcinkach z Anapurny — odcinek testowy. Jadę z Andrzejem busem z Pokhary do Katmandu i sprawdzam, czy telefon udźwignie nowy workflow. Do tej pory nagrywałem w 1080 i renderowałem w 4K. Chcę przejść na 4K od nagrania do finału, na najwyższych ustawieniach. Dla was czystszy obraz, więcej detalu, mocniejsze wrażenie z trasy. Jeśli sprzęt nie da rady, w najbliższym czasie będę musiał wymienić telefon.
Druga sprawa lot do Delhi.
Mam bilet na 10 maja, kupiony jeszcze ze Sri Lanki. Myślę, żeby go przebukować wcześniej. Nepal dał mi w tym czasie naprawdę dużo, ale czuję, że w tak krótkim terminie nic nowego już tu nie wyciągnę. Pora zmienić kraj.
Ktoś zapyta: czemu nie rowerem?
Już tłumaczę.
Moja wiza indyjska pozwala przekraczać granicę tylko przez konkretne przejścia. Z Indii lądem do Nepalu albo Bangladeszu tak. Z Nepalu lądem z powrotem do Indii na tej wizie już nie. Zostaje samolot. Taka wizowa mechanika, nic więcej.
A teraz duża rzecz.
Ten rok pod rowerem będzie gruby.
Himalaje indyjskie.
Potem Kirgistan.
Potem Mongolia.
Dalej się zobaczy ale już te trzy to jazda, jakiej na tym kanale jeszcze nie było. Wysokość, dzikie drogi, miejsca, które większość ogląda tylko na mapie.
I jeszcze jedno.
Jestem tu, gdzie jestem, bo wy jesteście ze mną. Serio. Bez tej społeczności ta podróż nie miałaby tego kształtu. Widzę komentarze, widzę wiadomości, widzę, kto wraca pod każdy odcinek.
Nie zapominam.
Jeśli ten kanał coś wam daje polećcie go jednej osobie. Tyle wystarczy, żebyśmy ciągnęli to dalej i żebym mógł wozić was w miejsca, w których inaczej byście nie byli.
Subskrypcja, dzwoneczek żebyście nie przegapili momentu, w którym wszystko wraca na pełne obroty.
Do zobaczenia w trasie.
2 months ago | [YT] | 409
View 62 replies
Koniu Obieżyświat
Dwa miesiące temu myślałem, że po Indiach jadę do Tajlandii i Kambodży.
Nie jadę.
Od czerwca w całej południowo-wschodniej Azji zaczyna się monsun. Tygodnie deszczu bez przerwy, drogi pod wodą, żadnego sensownego nagrywania. Więc siadłem do map. Długo myślałem.
I podjąłem decyzję.
**Ten rok będzie gruby.**
Po Himalajach lecę z Delhi prosto do Biszkeku albo Almaty. Podczas pierwszego przejazdu ledwo liznęliśmy Kirgistan kraj zasługuje na coś więcej. Stamtąd Mongolia. Potem zobaczymy, gdzie droga poniesie.
Pięć tras. Pięć odsłon tego roku:
---
**1 → INDIE. HIMALAJE.**
~3 500 km. . Start 10-15 maja w Haldwani obok New Dheli.
Kumaon → Garhwal → Kinnaur → Spiti → Manali-Leh → Ladakh → Tso Moriri.
8 przełęczy powyżej 4 500 m. Najwyższa: Khardung La, 5 359 m.
Po Nepalu — pierwsza prawdziwa weryfikacja, jak się jedzie na dużych wysokościach tydzień po tygodniu.
**2 → KIRGISTAN. TIAN SHAN TRAVERSE.**
~1 000 km przez serce Gór Niebiańskich.
Karakol → Naryn → Biszkek.
Jeziora jak lustra, pastwiska wypłowiałe słońcem, jurty koczowników, rzeki do przebrodzenia, przełęcze powyżej 3 800 m.
Pierwsze 270 km bez jednego sklepu jedzenie wieziesz na rowerze. Jazda, jakiej w Europie nie zrobisz.
**3 → KIRGISTAN. THE CELESTIAL DIVIDE.**
Druga wielka trasa tego kraju. ~1 000 km z Biszkeku na południe, aż do bazy pod Pikiem Lenina — 7 134 m.
25–30 dni. Łączy Tian Shan Traverse z Pamir Highway.
Kompletna trasa powstała dopiero po scoutingu w 2024. Wciąż dzika. Jadę w drugim sezonie jej istnienia.
**4 → MONGOLIA. KHANGAI MOUNTAINS TRAVERSE.**
~500 km przez góry Changhaj. Tsetserleg → Tariat → Wielkie Białe Jezioro.
Jelenie kamienie sprzed tysięcy lat. Jurty. Herbata z solą. Fermentowane mleko kobyły.
90% dróg w Mongolii to jeep-tracki. Reszta kraju to po prostu wolność przez step.
**5 → MONGOLIA. BIKEPACKING W STEPIE.**
628 km w ośmiu etapach. Głębiej w pustkowia, dalej od cywilizacji.
Mało wzniesień, dużo dystansu, jeszcze więcej samotności.
Mongolia to właściwie jeden wielki kamping — namiot rzucasz gdzie chcesz, a najbliższa jurta i tak Cię zaprosi na herbatę.
**A potem?**
Zobaczymy... Może coś, o czym dziś jeszcze nie wiem.
Droga pokaże.
---
**I teraz najważniejsze — właśnie dlatego piszę to najpierw tutaj.**
Nie chcę jechać cały ten rok sam.
Szukam 1–2 osób, które wbiją się ze mną na którymkolwiek z tych odcinków. Na cały rok niemal nikt nie ma tyle czasu, wiem. Ale na którąś z tras — Himalaje, Tian Shan, Celestial Divide, Mongolia — to już da się zrobić. Nawet na jeden konkretny etap w środku.
Piszę to najpierw tutaj, do Was, świadomie.
Bo Wy mnie znacie. Wy wiecie, jak wygląda mój dzień. Wy wiecie, że nie sprzedaję wakacji, tylko drogę.
Jeśli ktoś z Was ma rower, kondycję, kilka wolnych tygodni i głowę w dobrym miejscu — chcę to usłyszeć od Was, zanim ruszę z tym dalej.
Szukam ludzi ZDECYDOWANYCH. Nie „ciekawych". Nie „może kiedyś".
Wysokość. Zimno. Długie dni. Nocleg gdzie popadnie. Jedzenie jakie jest.
W zamian — tygodnie albo miesiące w miejscach, których większość ludzi w życiu nie zobaczy.
W Nepalu dołączył do mnie Andrzej chłopak z Polski. Od jakiegoś czasu jedziemy razem, zamykamy Annapurnę. Wiem, że jazda w parze się sprawdza.
Można wbić od startu 10 maja w Indiach. Można spotkać się na szlaku później — w Kirgistanie, w Mongolii. Rozpiska jest gotowa: daty, kilometry, miejsca. Wyślę komu trzeba.
**Piszcie w wiadomości prywatnej. Mam kilka dni, zanim rozniosę to szerzej.**
Jeśli to ma być ktoś z Was — dajcie znać teraz.
---
A jeśli to nie Wy — proszę o dwie rzeczy:
**Zostańcie.** Bo jeśli kiedykolwiek był moment, żeby zostać na tym kanale — to ten rok.
**Podajcie dalej.** Jeśli znacie kogoś, kto kocha góry, rower albo wyprawy — podeślijcie mu ten kanał. Może to jego trasa. Może to on ma pojechać.
I jedno pytanie na koniec — serio mnie interesuje:
**Co sądzicie o tym planie?**
Dobry kierunek? Czegoś brakuje? Gdzie byście pojechali na moim miejscu?
Czytam wszystkie komentarze.
— Piotr / koniu_obiezyswiat
2 months ago | [YT] | 300
View 45 replies
Load more