Stanisław Andrzej Penksyk

Oprócz moich "pogaduch" i rolek o życiu, utworzyłem playlisty dotyczące tematów które mnie interesują: nauki, zdrowia, rozwoju osobistego, szeroko pojętej duchowości, są też filmy które niosą ważne treści i moje piosenki autorskie. Polecam również playlistę z medytacjami.


Stanisław Andrzej Penksyk

PREMA TO PIĄTA ZASADA SAI BABY, KTÓRA INTEGRUJE WSZYSTKIE POZOSTAŁE.

Czy wiesz, czym naprawdę jest miłość? Od wielu lat piszę o ogromnej energii, jaką niesie ze sobą miłość. Nie mam na myśli tej zwykłej, egoistycznej, pełnej warunków. Mówię o PREMA - czystej, bezinteresownej i uniwersalnej miłości, która wykracza poza przywiązania i obejmuje wszystkie istoty jako część jedności wszechświata. To piąta zasada w naukach Sai Baby. Ostatnia, ale najważniejsza, ponieważ wszystko zaczyna się i kończy miłością. Czy zatem wiesz, czym naprawdę jest miłość?

Prema to aktywne współczucie, życzliwość i poczucie jedności, które przekracza podziały narodowe, polityczne i religijne. Podstawą wszystkiego jest czysta, niczym nie skrępowana i bezinteresowna miłość, rozumiana jako sposób relacji z całym światem. To najprostsza rzecz na świecie, a jednocześnie najtrudniejsza. Życie w preme wymaga wybaczania wrogom, dzielenia się z potrzebującymi bez oczekiwania wdzięczności oraz medytacji nad uniwersalną miłością. To nie teoria, to codzienna praktyka, obecna w każdym słowie, geście i decyzji.

W naszych czasach, pełnych konfliktów i podziałów, prema działa jak antidotum na nienawiść. Buduje zaufanie i harmonię społeczną, a co najważniejsze, integruje pozostałe cztery wartości. Wspiera dharmę sprawiedliwością, satyę szczerością z serca, shanti pokojem serca i ahimsę współczuciem. To nie są oddzielne zasady, lecz płatki tego samego kwiatu, a ten kwiat to miłość. Gdy ją praktykujesz, wszystko inne układa się samo. Gdy jej brakuje, nawet najpiękniejsze słowa o prawdzie i pokoju brzmią pusto.

Praktyka premy rozwija charyzmę, intuicję i stan samorealizacji, w którym JA staje się wszystkim. Manifestuje się jako bezinteresowna służba, inspirując globalne inicjatywy humanitarne, które przekraczają egoizm. Widzieliście już nie raz, jak ludzie, którzy zaczynali od małych gestów dobroci, z czasem zmieniali całe społeczności. Nie przez głośne manifesty, lecz przez ciche, konsekwentne dawanie. Przez zrozumienie, że krzywdzenie kogokolwiek to krzywdzenie siebie, ponieważ wszyscy jesteśmy połączeni.

Zanim to do ciebie dotrze, zrozum, że prema to nie jest coś, co musisz zdobyć. To nie jest medal za dobre uczynki. Prema to twoja prawdziwa natura, która zawsze była w tobie, choć zapomniana pod warstwami lęku, gniewu i ambicji. Gdy pozwalasz tym warstwom opaść, odkrywasz, że miłość była tam przez cały czas, czekając cierpliwie. I wtedy rozumiesz, dlaczegoś Sai Baba powtarzał: miłość to Bóg, Bóg jest miłością. Nie jako abstrakcja, lecz jako najbardziej konkretna rzeczywistość. Jesteś miłością. Zawsze nią byłeś.

#prema #uniwersalnamiłość #miłość

4 months ago | [YT] | 41

Stanisław Andrzej Penksyk

KRZYWDZISZ INNYCH? TA TRUCIZNA NAJPIERW ROZLEWA SIĘ W TOBIE.

Gdy krzywdzisz świat, krzywdzisz siebie! Wiesz o tym? Dziś porozmawiamy o ahimsie, czyli zasadzie całkowitego niekrzywdzenia. To prawdziwe wyzwanie! Spróbuj przez jeden dzień nie skrzywdzić nikogo ani myślą, ani słowem, ani uczynkiem. Włączając w to siebie. Tak, bo człowiek potrafi krzywdzić siebie w sposób niezwykle skuteczny. Mówię o tym z perspektywy wieloletnich doświadczeń terapeuty, bo spotkałem się z takimi przypadkami okrucieństwa wobec siebie, że głowa mała.

Ahimsa to zasada niestosowania przemocy wobec wszystkich żywych istot. Obejmuje nie tylko zakaz zabijania, ale także unikanie powodowania fizycznego lub emocjonalnego bólu jakiejkolwiek istocie poprzez myśli, słowa czy czyny. Można wyróżnić trzy poziomy. Myśli powinny być czyste, wolne od wrogości i osądów. Słowa pozbawione obraźliwych komentarzy, nie wspominając już o wyzwiskach. Oczywiste jest, że nasze działania powinny być równie święte, a ręce nigdy nie powinny służyć do wyrządzania krzywdy.

Ahimsa promuje współczucie, empatię i pokojowe rozwiązywanie konfliktów poprzez dialog, a nie agresję. Jest wyrazem jedności wszechświata, ponieważ krzywdzenie innych to krzywdzenie siebie. Wszystkie istoty mają przecież w sobie iskrę boskiej energii. To nie jest abstrakcja, to codzienność. Gdy krzyczysz na kogoś w gniewie, coś w tobie pęka. Gdy obmyślasz zemstę, trucizna najpierw rozlewa się w twoim wnętrzu. Gdy nienawidzisz, pierwszą ofiarą jesteś ty sam.

A tu dochodzimy do najtrudniejszego: wybaczania. To wciąż problem dla wielu z nas. Trzymamy się krzywd jak tonący brzytwy, pielęgnując urazy jak skarby. To nie tylko brak przemocy, ale także aktywna miłość i współczucie dla wszystkich istot. Aktywna, nie pasywna rezygnacja. To nie słabość, lecz siła, która zmienia świat. Gandhi obalił imperium bez wystrzelenia jednego pocisku. Ty również możesz zmienić swoje życie bez jednego złego słowa.

Brak ahimsy prowadzi do karmicznego cierpienia. Praktykowanie tej zasady prowadzi do duchowego wzrostu, charyzmy i ochrony wyższych energii. Buduje odporność psychiczną, redukuje stres i umożliwia harmonijne współistnienie. Ale największe odkrycie przychodzi cicho: gdy przestajesz krzywdzić świat, świat przestaje krzywdzić ciebie. Nie dlatego, że świat się zmienia, ale dlatego, że ty się zmieniasz. Wtedy zrozumiesz, że zawsze byłeś bezpieczny. Po prostu nie mogłeś tego dostrzec przez chmurę własnej przemocy. Ahimsa to nie zasada. To powrót do domu.

#ahimsa #niekrzywdzenie #współczucie

5 months ago | [YT] | 37

Stanisław Andrzej Penksyk

JAK ZAKOCHAĆ SIĘ ZGODNIE Z PLANEM
Z cyklu: O co się martwisz (30)

Jak zakochać się zgodnie z planem? Są ludzie, którzy czują się najlepiej, gdy wszystko mają zaplanowane co do joty, nawet miłość. Jakiekolwiek odejście od ustalonego schematu wprowadza ich w zakłopotanie. No i dobrze. Ale czy można zakochać się zgodnie z planem? To jest chore. Można mieć ogólne plany na przyszłość, ale to wcale nie oznacza, że musisz się ich histerycznie trzymać. W przeciwnym razie plan stanie się ważniejszy niż ty.

Sto lat temu byłem dyrektorem Powiatowego Domu Kultury w uroczym małym miasteczku. Byłem tam doceniany, lubiany i szanowany. Miałem możliwość realizacji swoich artystycznych pomysłów. Kiedy pojawiła się oferta dyrektorskiego stanowiska w dużym mieście, stanąłem przed dylematem. Władze powiatowe i przyjaciele serdecznie odradzali mi przeprowadzkę. Po co ci to? Tu znasz wszystkich, wiesz, co i jak, masz służbowe mieszkanie. A tam pójdziesz, nie znając ludzi, układów ani powiązań.

Zwyciężyła spontaniczność. Przeprowadziłem się. Przyjaciele mieli rację. To była absolutna klapa. Na każdym kroku napotykałem przeszkody i bariery nie do pokonania. Miąłem stać się marionetką w rękach partyjnych działaczy. Dano mi do zrozumienia, że jedynym moim zadaniem jest organizacja alkoholowych bankietów z okazji różnych uroczystości państwowych. Byłem wypruty z energii i zniesmaczony. Odszedłem po roku.

Gdybym został w małym Lipsku, musiałbym założyć, że nic w moim życiu się nie zmieni. Byłbym coraz starszym dyrektorem. Może nawet dotrwałbym do emerytury. Ta posada dawała mi poczucie bezpieczeństwa. Tam nic nie mogło się zdarzyć. Nie było ryzyka, podniecenia ani wyzwań, z którymi nie potrafiłbym sobie poradzić. Mogłem tak myśleć jako dwudziestolatek (byłem wtedy najmłodszym dyrektorem w Polsce), ale teraz wiem, że takie poczucie bezpieczeństwa to mit.

Dopóki jesteś w swojej wędrówce po planecie, nigdy nie możesz być bezpieczna/y. Wszystko jest w ruchu, w rozwoju, wszystko się zmienia. A ta klapa? Zmieniła całe moje życie. Zrezygnowałem z dyrektorowania raz na zawsze. Zyskałem wolność. Stałem się wolnym strzelcem i już nigdy nie pracowałem na etacie. Plany się zmieniły. Ale dzięki tej zmianie stałem się tym, kim chciałem być zawsze. Wolnym artystą. Czasem najgorsze decyzje okazują się najlepszymi. Wystarczy zaufać, że porażka to tylko inaczej nazwane drzwi.

#porażkajakolekcja #wolnyartysta #bezpieczenstwojestmitem

5 months ago | [YT] | 26

Stanisław Andrzej Penksyk

KIEDY OSTATNI RAZ BYŁEŚ NAPRAWDĘ SPOKOJNY? SHANTI MOŻE TO ZMIENIĆ

Kiedy ostatni raz byłeś naprawdę spokojny? Nie zobojętniały. Spokojny. Dziś nadszedł czas na shanti. To sanskryckie pojęcie oznaczające najgłębszy pokój wewnętrzny. Hindusi kończą swoje nauki słowami „Om shanti, shanti, shanti”, przywołując pokój. Powtarzają to trzykrotnie: dla ciała, dla umysłu, dla duszy. A może dla siebie, dla bliskich i dla całego wszechświata. Brzmi pięknie, prawda? Ale jak osiągnąć ten stan w świecie, który nigdy nie milknie?

Shanti to nie bierność. To aktywna siła. W filozofii hinduskiej i buddyjskiej oznacza pokój wewnętrzny, stan niezakłócony przez dualizm, realizację jedności rzeczywistości. W praktyce oznacza całkowitą akceptację tego, co jest, oraz uwolnienie się od gniewu, lęku i niepokoju. Trudne? Bo jest trudne. Ale osiągalne, jeśli sięgniesz po odpowiednie narzędzia: medytację, praktyki oddechowe, świadome kultywowanie spokoju w codziennych sytuacjach. Doskonale sprawdza się medytacja skupiona na sercu, która usuwa napięcia w ciele subtelnym.

Jednak shanti ma jednego wroga: twoje ego. Dopóki pielęgnujesz swoje ego, jego urazy i ambicje, pokój pozostanie poza zasięgiem. Całkowita rezygnacja z ego rozpuszcza egoistyczny niepokój i otwiera na uniwersalną miłość. To nie jest słabość. To odwaga. Odwaga, by przyznać, że nie musisz wszystkiego kontrolować. Że nie musisz wygrywać każdej bitwy. Że możesz po prostu być.

Wtedy zaczynasz dostrzegać shanti w codzienności. W relacjach międzyludzkich manifestuje się jako dyplomacja i empatia, a w społeczeństwie jako pokojowe rozwiązywanie konfliktów. To antidotum na chaos, który nas otacza. Wolność od gniewu osiągasz przez wybaczanie, wolność od lęku przez wiarę w boski plan, a wolność od niepokoju dzięki akceptacji chwili obecnej. Nie czekasz, aż świat się uspokoi. Sam stajesz się spokojem.

Regularna praktyka shanti prowadzi do czegoś nieoczekiwanego: intuicji. Gdy umysł milknie, zaczyna słyszeć. Nie myśli głośniej, lecz słucha głębiej. Ostatecznie dociera do stanu boskiej błogości. Jednak największe odkrycie przychodzi wcześniej. Odkrywasz, że pokój nie jest celem do osiągnięcia. Każdy krok w ciszy, każdy oddech w akceptacji, każde wybaczenie przynosi cię bliżej. I pewnego dnia przestajesz szukać spokoju. Ty nim jesteś. Om shanti, shanti, shanti.

#shanti #pokójwewnętrzny #medytacja

5 months ago | [YT] | 26

Stanisław Andrzej Penksyk

OSTATNIA PIOSENKA I PIERWSZA WYGENEROWANA PRZEZ AI

Dziś pragnę przedstawić ostatnią piosenkę, która nie jest kolejnym sucharem z mojego archiwum. Co więcej, to nie będzie nawet moja piosenka. Nie napisałem do niej muzyki, nie śpiewam jej, a nawet tekst nie wyszedł spod mojej ręki. A jednak jest bardzo „moja”. Tekst stworzył Franciszek Dąbrowski (wdzięczność) inspirując się moimi książkami z serii „Nie daj się umrzeć”. Resztę wykonała sztuczna inteligencja: muzykę, głos, obrazy. Maszyna otrzymała temat, który jest jednak głęboko ludzki, aż do bólu. Co ja mam z tym wspólnego? Myśl. Iskrę.

Takich piosenek jest teraz mnóstwo w Internecie. Niektóre z nich są naprawdę dobre, mimo że stworzyła je sztuczna inteligencja. AI stała się współczesnym tekściarzem, kompozytorem i piosenkarzem. Wystarczy, że powiesz jej: „napisz piosenkę o czerwonych wzgórzach nad Soliną w rytmie reggae, zaśpiewaj ją głosem Sanach” - i masz! Nie musisz znać nut, rymów, nie musisz umieć śpiewać, niczego nie musisz umieć, AI wszystko umie.

Coraz częściej dzwonią do mnie zaniepokojeni ludzie, ponieważ AI zdiagnozowała ich ból głowy jako guz mózgu. Sztuczna inteligencja jest genialna, mając dostęp do wiedzy w mgnieniu oka. Problem w tym, że wiedza bez kontekstu przypomina brzytwę w rękach małpy. To również dotyczy piosenek. Ludzie dziś masowo je produkują, niektóre nawet brzmią świetnie, ale nic nie znaczą. Z drugiej strony, AI to wspaniały silnik, ale bez kierowcy. Ma moc, prędkość i dostęp do wszystkich danych świata, ale brakuje jej celu. Ten cel musi nadać jej prawdziwy twórca. Wówczas możemy otrzymać prawdziwą perełkę.

AI nie zastąpi ludzi z kontekstem, z perspektywą wynikającą z przeżycia, porażki, radości. Nie da ci misji, ale dostarczy narzędzie do jej realizacji, jeśli tę misję masz. Największa przewaga jutra nie będzie należała do tych, którzy znają najnowsze narzędzia, bo gdy wszyscy będą mieli dostęp do tego samego silnika, wygra ten, kto wie, dokąd jechać. A tego żadna AI nie powie. To musi wymyślić sam twórca i takich zapewne będzie coraz więcej.

Co prawda w moim archiwum jest jeszcze kilka sucharów, ale już nie zamierzam nad nimi pracować. Każdy suchar wymaga opracowania, a mnie schodzi z tym około dwóch tygodni. Dlaczego? Bo to, co proponuje AI, nigdy mnie nie zadowala, więc muszę to długo poprawiać. I po co to komu, skoro codziennie powstają setki nowych piosenek? Chciałbym gorąco podziękować tym, którzy wspierali mnie w misji upowszechniania moich staroci. Co prawda nie było Was zbyt wielu, ale to dzięki Wam wykonałem tyle ciężkiej, nikomu niepotrzebnej roboty. Dzięki. Zapraszam do posłuchania „NIE DAJ SIĘ”.
https://youtu.be/bECMAK0LOtU

#sztucznainteligencja #współtworzenie #senswtechnologii

5 months ago | [YT] | 17

Stanisław Andrzej Penksyk

BOISZ SIĘ, ŻE JESTEŚ NIEODPOWIEDZIALNA I NIE STAĆ CIĘ NA SPONTANICZNOŚĆ?
Z cyklu: O co się martwisz (29)

Czy zawsze trzymasz się sztywno swojego typowego zachowania? Jesteś zawsze piczką zasadniczką, czy potrafisz czasami spróbować czegoś nowego pod wpływem chwili, bo cię „coś" pociągnęło? To co, że ktoś powie, że jesteś nieodpowiedzialna? Inny, że nieostrożna. Ty rób swoje. Cudowność doświadczenia czegoś nowego ma swoją wartość.

Jest mnóstwo ludzi, którzy nie potrafią być spontaniczni. Żyją w swoich ramach i poruszają się po wyznaczonych torach, nieświadomi absurdów, za którymi ślepo podążają. Doskonałym przykładem są członkowie partii politycznych. Spontaniczność i uczciwość są dla nich niedostępne, ponieważ obawiają się, że zostaną odrzuceni przez partyjne stado. Doskonale znamy te esemesy z wytycznymi wysyłane do nich, aby wiedzieli, co myśleć i mówić w danej sprawie.

Panicznie boją się nowego, ponieważ nie wiedzą, jak się wtedy zachować. Nie stać ich na spontaniczność. Nigdy się nie sprzeciwiają. Ściśle trzymają się tego, czego się od nich oczekuje. Zastanów się, czy to w jakimś stopniu cię nie dotyczy. Czy na pewno jesteś w stanie wejść na drogę, która nie wiadomo, dokąd prowadzi? Sztywniacy nie rozwijają się. Nawet wśród liderów kursów rozwojowych są tacy, którzy prowadzą swoje roczne kursy przez kilkanaście lat. Czy kiedykolwiek zastanowili się, czy uczą przez kilkanaście lat, czy raczej jeden rok powtarzają kilkanaście razy?

Pomyśl zatem przez chwilę nad swoją spontanicznością. To nie jest luksus ani kaprys. To klucz do prawdziwego życia. Bez niej stajesz się więźniem własnych nawyków, powtarzając te same gesty, te same myśli, te same wybory. Bezpiecznie? Raczej. Ale czy takie życie ma w sobie iskrę?

Zadaj sobie pytanie: przeżyłaś dziewiętnaście tysięcy dni, czy jeden dzień dziewiętnaście tysięcy razy? Jeśli to drugie, nie martw się. Jutro możesz zacząć inaczej. Wystarczy jeden moment spontaniczności. Jedna chwila, w której pozwolisz sobie na coś nieplanowanego. I nagle odkryjesz, że te dziewiętnaście tysięcy dni dopiero się zaczyna.

p.s.
Przypominam, że piszę w rodzaju żeńskim z szacunku dla kobiet i z wiarą w inteligencję mężczyzn, którzy to zrozumieją.

#życiebezszablonów #spontanicznośćwżyciu #wyjśćzram

5 months ago | [YT] | 26

Stanisław Andrzej Penksyk

ILE RAZY DZISIAJ SKŁAMAŁEŚ? MÓWIENIE PRAWDY DA CI DUCHOWĄ MOC!
Ile razy dziś skłamałeś? Małe kłamstewka, niedopowiedzenia, udawanie. Nie z okrucieństwa, lecz z wygody, bo prawda bywa niewygodna. A jednak starożytna filozofia mówi o PRAWIE SATYI, absolutnej prawdzie, która jest jednym z fundamentów duchowego życia, bo buduje zaufanie. Ale czy to jest wystarczający powód, by zawsze mówić prawdę? Może chodzi o coś głębszego?

Satya to nie tylko uczciwość wobec innych, ale przede wszystkim uczciwość wobec samego siebie i życie w zgodzie z kosmicznym porządkiem. Brzmi górnolotnie? A jednak dotyczy najprostszych spraw. Kiedy przyznajesz się do błędów. Gdy mówisz bliskiej osobie, co naprawdę czujesz. Gdy przestajesz udawać kogoś, kim nie jesteś.

Problem w tym, że satya nie oznacza brutalnej szczerości. Chodzi o prawdę wypowiadaną z miłością, unikającą szkody. To subtelna sztuka. Możesz powiedzieć prawdę i zranić. Możesz powiedzieć prawdę i uleczyć. Różnica leży w intencji. W starożytności mówiono o Złotym Wieku, gdy satya była naturalnym stanem rzeczy. Dziś wymaga świadomej pracy nad sobą. Wymaga zatrzymania się przed każdym słowem i zadania sobie pytania: czy to prawda? Czy to konieczne? Czy to powiedziane z miłością?

Praktyka satyi zaczyna się od samoobserwacji i rozpoznawania własnych iluzji. Tych, które masz o sobie. Że jesteś lepszy, niż jesteś. Że masz więcej czasu, niż masz. Że jutro będzie lepiej, choć nic nie zmieniasz. Medytacja nad prawdą odsłania te kłamstwa. I wtedy zaczyna się prawdziwa praca. Uczciwość w interesach, autentyczność w rozmowach, szczerość wobec własnych emocji. To wszystko jest satya w praktyce.

A co zyskujesz? Brak satyi prowadzi do chaosu karmicznego i wewnętrznego rozdarcia, podczas gdy jej obecność wyzwala od lęku, wzmacnia intuicję i prowadzi do wewnętrznego spokoju. Bo gdy żyjesz w prawdzie, nie musisz pamiętać, co, komu powiedziałeś. Nie musisz się bać, że ktoś odkryje, kim naprawdę jesteś. Odkryjesz wtedy coś zaskakującego: prawda nie więzi, lecz uwalnia. A największą wolnością jest być sobą. Bez masek, bez udawania. Po prostu sobą.

#satya #życiewprawdzie #autentyczność

5 months ago | [YT] | 20

Stanisław Andrzej Penksyk

JAK ROBIĆ CUDA JAK JEZUS? STAROŻYTNA WIEDZA, O KTÓREJ NIKT CI NIE POWIEDZIAŁ.
C
zy to już koniec z prawami naturalnymi? Ile ich w końcu jest? Zanim odpowiem na to pytanie, pragnę wspomnieć o Pięciu Wartościach Ludzkich, znanych jako Pancha Purusha, które promował duchowy nauczyciel Sathya Sai Baba. Opisują one fundamentalne zasady etycznego i harmonijnego życia człowieka. Mówi się, że codzienne praktykowanie tych wartości podnosi nas na taki poziom wibracji, który umożliwia dokonywanie cudów, podobnych do tych, które czynił Jezus pomnożenie jednej ryby na setki kawałków, chodzenie po wodzie, uzdrawianie chorych. Żaden problem.

Brzmi niewiarygodnie? A jednak ta wiedza istnieje od wieków. Nie mogę jej zatrzymać dla siebie. Może to właśnie Ty wzniesiesz się na ten poziom, który dla mnie wydaje się nieosiągalny. Serdecznie Ci tego życzę. Bo gdyby choć jedna osoba dokonała takiego przełomu, cały świat by się zmienił. A może już się zmienia, tylko my tego nie dostrzegamy, zbyt pochłonięci codziennymi troskami.

Zacznijmy od DHARMY, najważniejszego z tych pojęć. Oznacza kosmiczny porządek, prawo moralne, obowiązek i właściwe postępowanie. To dharma reguluje harmonię wszechświata, życie jednostek i społeczeństw. Promuje etykę, sprawiedliwość oraz duchowy rozwój. To kodeks etyczny obecny w hinduizmie, buddyzmie, dżinizmie i sikhizmie. W buddyzmie dharma obejmuje Cztery Szlachetne Prawdy oraz ścieżkę oświecenia, która prowadzi przez etyczne postępowanie, medytację i mądrość. W istocie chodzi o życie w prawości, praktykowane w codziennej służbie.

Jak to się ma do naszego życia? Bardzo konkretnie. Uczciwość w biznesie, współczucie w relacjach, ochrona środowiska jako część kosmicznego ładu. Proste zasady, trudne w praktyce. Wymagają one codziennej uważności. Wymagają zatrzymania się w wirze spraw i zadania sobie pytania: czy to, co robię teraz, jest zgodne z moją głębszą naturą? Czy służy harmonii, czy ją narusza?

We współczesnym świecie dharma jest osłabiona. Dlatego powinniśmy do niej wrócić. Nie jako do starożytnej ciekawostki, lecz jako do drogowskazu. Okazuje się, że te pradawne zasady prowadzą do osobistego szczęścia, społecznej harmonii i duchowego postępu. A może właśnie wtedy, gdy przestaniemy gonić za cudami, cuda same do nas przyjdą. Ciche, zwyczajne cuda codzienności. I to będzie nasz największy wyczyn.

P.s.

Wyzwolenie Warszawy, o którym mówi się coraz bardziej wstydliwie, było wkroczeniem Armii Czerwonej i 1 Armii Wojska Polskiego do zrujnowanych dzielnic lewobrzeżnych miasta po Powstaniu Warszawskim. Interpretowano to wydarzenie jako ratunek przed Niemcami, początek sowieckiej okupacji lub upiorne zajęcie trupa miasta według świadków. Tak czy siak, Warszawa była jedną wielką ruiną, a dzisiejsza piosenka jest echem tamtych czasów. Powstała w okresie stanu wojennego i była wykonywana przez wielu artystów. Ogromną radość sprawiło mi, że sięgnął po nią także Jarema Stępowski, artysta o wielkiej duszy Warszawiaka, który wówczas miał już swoje lata. Niestety, nie zdążył zobaczyć Warszawy takiej, jaką ukazuję na końcu klipu – odmienionej, pełnej światła i europejskiego charakteru. Jego głos pozostał jednak, jak most, łącząc tamtą rzeczywistość z dzisiejszą. TANGO ZAGUBIONYCH.
https://youtu.be/O-zNW6K2kZc

#dharma #rozwojduchowy #mądrośćwschodu

5 months ago | [YT] | 31

Stanisław Andrzej Penksyk

NIE JESTEŚ ZBYT SŁABA NA NOWE DOŚWIADCZENIA. TO TYLKO MIT, KTÓRY CI WMÓWIONO.
Z cyklu: O co się martwisz (28)

Pamiętasz, jak jako dziecko grałaś w piłkę? Nikt nie pytał cię, dlaczego to robisz. Po prostu to lubiłaś. A teraz? Chcesz włóczyć się po lesie, ale powstrzymujesz się. Jesteś dorosła, więc potrzebujesz uzasadnienia. To nonsens. Nauczono cię, że musisz mieć cel, jakieś konkretne powody. To kompletna bzdura.

Nuda jest wyniszczająca. Jeśli stracisz zainteresowanie życiem, staniesz się podatna na choroby i frustracje. Robienie tych samych rzeczy w ten sam sposób, aż do końca dni na tej planecie? To droga donikąd. Wystarczy otworzyć się na to, co nieznane. Nie mówię o rewolucji. Nie musisz wchodzić w coś, co cię nigdy nie pociągało. Homoseksualizm, nudyści, islam, judaizm i tysiące innych rzeczy. Nie musisz w to wchodzić tylko dlatego, że są dla ciebie nieznane. Ale jeśli coś cię w tym kierunku przyciąga, dlaczego nie spróbować? Może odkryjesz prawdziwą siebie, której jeszcze nie znasz?

W twojej podświadomości tkwi przekonanie, że jesteś zbyt słaba, krucha, wrażliwa. Że nieznane cię zniszczy. To mit. Każdy człowiek ma ogromną moc. Beethoven, Einstein, Jezus – wszyscy oni wkraczali w nieznane. Byli, tacy jak my wszyscy, tyle że się ośmielili. Nasi przodkowie przetrwali Syberię i Oświęcim. Niektórzy dożyli dziewięćdziesiątki. Ty też możesz nie tylko przetrwać, ale rozkwitnąć.

Terencjusz pisał: „Nic, co ludzkie, nie jest mi obce”. Cała gama ludzkich doświadczeń czeka tam, poza twoją strefą komfortu. Możesz spojrzeć na siebie innymi oczami. Możesz porzucić przekonanie, że lepiej tolerować to, co znane, niż rzucić się w niepewność. To tylko strach, który być może zaadoptowałaś jako styl życia.

Pomyśl, jaką wolność daje świadomość, że nie musisz nikomu niczego tłumaczyć. Nawet sobie. Możesz robić, co chcesz, ponieważ tego pragniesz. Bez powodu. Właśnie dlatego, że chcesz. Ta prosta prawda otwiera drzwi do nowych doświadczeń i wyprowadza strach za próg. A co najciekawsze? Odkryjesz, że to, czego się bałaś, było tylko cieniem. Prawdziwe życie czeka po drugiej stronie.
p.s.

Wybrałem rodzaj żeński, bo to kobiety tworzą sens, a mężczyźni – gramatykę.

#wolnośćwyboru #życiebezstrachu #odkryjsiebie

5 months ago | [YT] | 28

Stanisław Andrzej Penksyk

DLACZEGO OBCY NIE RATUJĄ ZIEMI PRZED NAMI SAMYMI? PRAWO NIEINGERENCJI

Podobno zawsze ktoś z daleka obserwuje nas, Ziemian. Prowadzi notatki, przygląda się naszym wojnom, chciwości i nieustannemu pędowi do zdobywania. I nic nie robi. Bo wszyscy we Wszechświecie są związani PRAWEM NIEINGERENCJI. Obcy nie mogą wkroczyć, nawet jeśli bardzo tego pragną. A może po prostu rozumieją coś, czego my wciąż nie chcemy pojąć?

Aż prosi się zapytać, dlaczego nie zatrzymają przemocy? Dlaczego nie pomogą? Ale czy przypadkiem nie zadajemy złego pytania? Może właśnie dlatego, że dostrzegają w nas coś więcej niż zabiegane, bezwłose małpy. Widzą proces. Widzą istoty, które uczą się, nawet jeśli metoda nauki jest bolesna, a droga usłana błędami. Gromadzenie dóbr materialnych wydaje im się absurdalne. Dom, samochód, kolejna firma, dacza na wsi - przecież, gdy nadejdzie moment odejścia, wszystko tu zostanie. Każdy to wie, a jednak każdy to ignoruje.

Ale może w tym szaleństwie kryje się coś ludzkiego? Może budujemy nie po to, by zachować, lecz by zostawić ślad? Pragnienie posiadania więcej nie rodzi się z próżności, lecz z lęku. Lęku przed nicością, przed zapomnieniem, przed tym, że byliśmy tu i przeminęliśmy bez znaczenia. Dlatego stawiamy domy, tworzymy firmy, kupujemy rzeczy. Nie dla nich samych, lecz dla iluzji, że jesteśmy kimś. Że coś znaczymy.

Ziemia płaci za nasze lęki wysoką cenę. Zwierzęta giną, lasy znikają, woda truje się naszą ignorancją. A Obcy nadal milczą. Czy to okrucieństwo? A może najgłębsze zaufanie? Wierzą, że sami znajdziemy drogę. Że nadejdzie moment, w którym przestaniemy uciekać przed własną śmiertelnością i zaczniemy żyć. Naprawdę żyć. Nie gromadzić, lecz dzielić się. Nie zabierać, lecz chronić.

Kiedyś zrozumiałem, że prawo nieingerencji nie jest karą. To prezent. Dar wolności, by samodzielnie dokonać wyboru. Bo dopiero własna decyzja ma prawdziwą moc zmiany. Może dlatego oni patrzą i milczą. Czekają na dzień, w którym spojrzymy w niebo nie po ratunek, lecz by powiedzieć: udało się. Nauczyliśmy się. Teraz dopiero zaczynamy.

#UFO #sensżycia #prawdaoludziach

5 months ago | [YT] | 19